Nieśmiałość

Czym jest nieśmiałość? Nieśmiałość to stan, którego doświadczyła większość z nas – czasem w mniejszym, a czasem w ogromnym stopniu. Nieliczni tylko twierdza, że obce są im podobne odczucia. Czasami zadajemy sobie pytanie: czy nieśmiałość to wada czy zaleta? Jednak ja osobiście nie ujęła…
Czym jest nieśmiałość?

Nieśmiałość to stan, którego doświadczyła większość z nas – czasem w mniejszym, a czasem w ogromnym stopniu. Nieliczni tylko twierdza, że obce są im podobne odczucia.

Czasami zadajemy sobie pytanie: czy nieśmiałość to wada czy zaleta? Jednak ja osobiście nie ujęłabym tego w ten sposób, bowiem myślenie w kategoriach wada – zaleta zawiera w sobie element wartościowania. Tymczasem ten sposób myślenia nie przynosi żadnych obiektywnych ani tym bardziej subiektywnych korzyści w tej kwestii.

Nieśmiałość nie jest cechą, która przynosi jakieś szkody czy cierpienia innym. To MY cierpimy przez swą nieśmiałość. Niektórzy z nas cierpią nawet bardzo.

Skrajna postać nieśmiałości nazywana jest fobią społeczną i, o ile nieśmiałość utrudnia funkcjonowanie wśród ludzi, o tyle fobia może je całkowicie uniemożliwić.

Jakie uczucia towarzyszą nieśmiałości?

Jeśli Ty, Czytelniku, jesteś nieśmiały, to z pewnością potrafisz sam je wymienić. Jest to przede wszystkim lęk, poza tym wstyd, zakłopotanie i cała gama pokrewnych i mieszanych odczuć tego typu.

Do tego dochodzą odczucia płynące z ciała – zaczerwienienie twarzy (rumieniec), drżenie rąk, ucisk w żołądku, ściskanie w gardle, suchość w ustach. Jest to cała gama reakcji stresowych, które świadczą o tym, że przeżywanie onieśmielenia nie jest wcale przyjemne.

Jak to się dzieje, że stajemy się nieśmiali?

Czy można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie? Z pewnością nie. Są 3 możliwe wyjaśnienia:

1) geny, czyli nieśmiałość byłaby wrodzona i nie mielibyśmy na nią żadnego wpływu

2) wychowanie – staliśmy się tacy pod wpływem rodziców i innych osób z naszego otoczenia

3) i jedno i drugie.

To trzecie wyjaśnienie wydaje się najbliższe prawdy. Czasami bardzo chcemy kogoś obwinić o swoje trudności, jednak nawet najlepszym rodzicom daleko jest do ideału.

Prawdą jest również to, że przychodzimy na świat z całkiem sporym wyposażeniem genetycznym, z pewnym określonym temperamentem i wrażliwością, i to wszystko predysponuje nas do rozwijania naszych szczególnych cech osobowości, których mogą nie rozwinąć inne osoby dorastające w podobnych warunkach.

Często wpływy środowiskowe nakładają się na wrodzone predyspozycje i w ten sposób je wzmacniają kształtując określone cechy.

Nietrudno zauważyć, że można w ten sposób wspaniale się rozwijać wzmacniając już mocne strony lub coraz bardziej „kuleć” w tych miejscach, w których i tak nie jest rewelacyjnie.

Czy można coś zrobić ze swoją nieśmiałością?

Załóżmy jednak, że przyczyny powstawania nieśmiałości nie bardzo nas interesują, za to chcielibyśmy wiedzieć jak można się jej pozbyć i czy w ogóle jest to możliwe. Co do drugiego pytania to odpowiedź jest z pewnością optymistyczna – jesteśmy w stanie sporo zrobić ze swoją nieśmiałością, jednak nie każdemu z nas uda się to w tym samym stopniu.

Być może nawet wtedy gdy nauczymy się radzić sobie w większości sytuacji, pozostanie jedna lub więcej takich które nadal będą wywoływać w Tobie onieśmielenie.

Od czego zacząć?

Życie większości z nas trwa kilkadziesiąt lat. Możemy je przeżyć wierząc, że musimy pozostać takimi, jakimi zostaliśmy ukształtowani jako dzieci, możemy też dostrzec możliwość zmiany, rozwoju, ulepszania swojego życia. Musimy tylko wiedzieć czego chcemy, czego oczekujemy od życia.

Wiem z doświadczenia, że gdy naprawdę czegoś chcemy, to prędzej czy później w jakiejś formie do tego dochodzimy. Z tym zrozumieniem czego chcemy mamy jednak często problem.

Chcemy nie być nieśmiali, czyli czego chcemy tak naprawdę? Bez skrępowania wypowiadać swoje zdanie? Z łatwością załatwiać sprawy w urzędach? Poderwać chłopaka/dziewczynę? Bezproblemowo zrobić zakupy?

Spróbuj poszeregować wg stopnia trudności swoje cele. Najpierw oczywiście musisz je sprecyzować. Najlepiej na piśmie.

Cierpliwość, akceptacja

Spodziewam się Czytelniku, że poszukiwałeś już informacji na temat nieśmiałości i napotkałeś na relacje różnych osób, dotyczące sposobów na jej pokonanie. Niektóre z tych osób opowiadają jak „po prostu przełamały się” i niemal z dnia na dzień przestały być nieśmiałe.

Nie posiadam tego rodzaju doświadczeń, więc nie wiem – być może te relacje są prawdziwe w jakimś stopniu, być może tak się zdarza niektórym. Większość z nas jednak potrzebuje dużo czasu i cierpliwości, aby siebie choć troszkę zmienić.

I tu tkwi właśnie klucz do większości zmian – CIERPLIWOŚĆ. Powtarzanie wybranych zachowań. Powtarzanie tak długo, aż staną się automatyczne i przestaną sprawiać nam trudności i cierpienie. Trudno mówić Ci głośno i wyraźnie? Przećwicz to. Najpierw może być w domu, do siebie. Potem wśród ludzi. Nie musisz błyszczeć intelektem. Nie musisz być przebojowa/przebojowy.

Nieśmiałe osoby często należą do introwertyków (o ile nie są nimi zawsze) i rzadko mówią co im ślina na język przyniesie, nawet w towarzystwie bliskich sobie osób.

Powoli musimy uczyć się akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy, razem ze swoją nieśmiałością. Po latach zmagania się ze sobą zaczynam dostrzegać, że jest to możliwe. Nie musimy znęcać się nad sobą za to, że nie mamy odwagi czegoś zrobić. Że się boimy. Mamy do tego prawo, tak jak mamy prawo do wszelkich innych uczuć. Mamy prawo się wygłupić, mamy prawo czegoś nie wiedzieć. Mamy nawet prawo niczego nie wiedzieć (choć to akurat jest praktycznie niemożliwe).

Tym czego się zazwyczaj obawiamy, są nasze własne uczucia – nasz wstyd, zakłopotanie, lęk. I to je trzeba oswoić, to je trzeba przyjąć i zaakceptować, a wtedy nie będą nam już tak bardzo dolegać. Można przyspieszyć ten proces uczestnicząc w psychoterapii, warsztatach rozwoju osobistego itp.

Czasem pomaga coś, co nie jest ściśle związane z naszym problemem – ośmielamy się i nabieramy pewności siebie zajmując się czymś, co nas interesuje na tyle, że nie myślimy o sobie tylko o tej rzeczy. Wtedy dzieje się to mimochodem, przy okazji.

Krok po kroczku…

Większość z nas nie może jednak liczyć na bezbolesne „leczenie” z nieśmiałości. Trzeba być przygotowanym na pewną dawkę cierpień i trudności. Rzecz w tym, żeby to umiejętnie dozować. Temu właśnie służy metoda „krok po kroczku”.

Zaczynamy od rzeczy najłatwiejszych, w których jest największa szansa na powodzenie. Potem podnosimy poprzeczkę. Naprawdę, nie ma innego sposobu.

Jednak ważne jest, aby w czasie takiej „autoterapii” i w ogóle, dbać o poczucie własnej wartości. Być dobrym dla siebie, tak abyśmy czuli się ważni. Mówić sobie miłe rzeczy, obdarowywać się czym możemy.

Dlaczego szczególnie mamy się o to starać? Dlatego, że gdy nam się coś nie powiedzie, musimy mieć zaplecze, które pozwoli nam się szybko podnieść.

Warto też mieć wsparcie w innych osobach. Ludzie, którzy nie doświadczyli nieśmiałości nie będą tu najlepsi.

Może zaprzyjaźnimy się z inną nieśmiałą osobą? Za pośrednictwem Internetu są organizowane spotkania nieśmiałych w różnych miastach. Warto się wybrać na któreś z nich – ci ludzie naprawdę nie gryzą, wiem, bo byłam. Są tam osoby podobne do Ciebie, z podobnymi problemami, i im też nie jest łatwo. Można się powymieniać doświadczeniami, może ktoś ma jakiś ciekawy pomysł na to jak sobie pomóc? No i będziesz się mógł/mogła poczuć swobodnie wśród podobnych ludzi, a to działa kojąco.

Jak w większości życiowych kłopotów nie ma jednego uniwersalnego sposobu ani złotego środka do zwalczania nieśmiałości. Być może Tobie pomoże coś, co nie pomogło nikomu innemu. Zachęcam więc do prób i eksperymentów, a nagrodą niech będzie większa radość życia.

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 14.07.10 || Brak Komentarzy »

Psychologia rozwiązywania konfliktów

Psychologia konfliktu jest systemem założeń, pojęć i twierdzeń dotyczących społecznej natury konfliktu, jego kontekstu, przyczyn, przebiegu i konsekwencji dla porządku społecznego.

Psychologia  konfliktu jest systemem założeń, pojęć i twierdzeń dotyczących społecznej natury konfliktu, jego kontekstu, przyczyn, przebiegu i konsekwencji dla porządku społecznego. Większość istniejących teorii konfliktu jedynie w niewielkiej części wyczerpuje tę definicję, koncentrując się bądź to przede wszystkim na przyczynach, bądź przebiegu, bądź konsekwencjach konfliktu. W większości tych teorii niejasność dotyczy przede wszystkim natury konfliktu.

Przepis na konflikt nie jest jednak trudny. Wystarczą cztery składniki.

1) Na początku dochodzi do jakiegoś zdarzenia, które wymyka nam się spod kontroli. Staje się naszym udziałem coś nieoczekiwanego. Coś czego, mówiąc krótko, sobie nie życzymy.

2) W rezultacie powyższego zdarzenia tracimy nad sobą kontrolę, Owo wspomniane coś wytrąca nas z równowagi i burzy nasz spokój.

3) Utrata kontroli pozbawia nas poczucia niezależności i wyzwala w nas lęk.

4) Lęk wywołuje złość.  Złość niemniej jest tak na prawdę tylko psychiczną kompensatą utraty kontroli nad wspomnianym zdarzeniem.

Istnieją tylko dwie możliwości naszej reakcji na stres. Jak mawia pewne brytyjskie przysłowie : Istnieją tylko dwa sposoby lądowania. Można samolot spokojnie posadzić na ziemi, lub go rozbić. To samo, jeśli chodzi o konflikty. Jeżeli panujemy nad naszym podejściem do kłótni i sporów – możemy skutecznie im zapobiegać. Jeżeli jednak tracimy nad sobą w złości kontrolę – będą naszymi częstymi towarzyszami w kontaktach interpersonalnych.

Konfliktom można zapobiegać w bardzo prosty sposób. Większość bowiem konfliktów wynika niestety z trywialnego faktu, że ludzie wzajemnie siebie nie słuchają.

Słuchaj więc swoich rozmówców. Kieruj się w owym słuchaniu i dyskusji bardziej próbą zaspokojenia i dopieszczenia czyjegoś ego niż konkretnym problemem danej osoby. Szczególnie jeśli ów problem – co zdarza się najczęściej – jest problemem błahym i wyolbrzymionym.

Staraj się w trakcie dyskusji stosować parafrazy i okazywać empatię, aby uściślić problem  rozmówcy i pokazać, że go słuchacie, rozumiecie i chcecie okazać mu współczucie.

Przekształćcie sposób w jaki sam siebie postrzega. Dopieśćie swojego rozmówcę. Pozbawcie go kompleksów. Jeżeli zależy Wam na waszym rozmówcy, postarajcie się aby zyskał dzięki rozmowie z Wami lepszy obraz samego siebie. Można dokonać tego bardzo łatwo. Mówicie mniej więcej tak “Podziwiam to ,że zachowałeś spokój w takiej trudnej sytuacji” , albo ” Naprawdę mocno podziwiam Twoją cierpliwość”

Te proste stwierdzenia mają magiczną moc uruchamiają bowiem bardzo potężny mechanizm psychologiczny nazwany przez psychologów prawem wewnętrznej spójności.  Zasugerowane rozmówcy prze Was  tezy sprawią, że rozmówca poczuje się zmuszony postępować zgodnie ze swoim wizerunkiem, który mu stworzyliście bowiem podbudowuje on jego ego.  Nie ma co się oszukiwać. Ludzie mają wrodzoną potrzebę postępowania zgodnie z tym jak postrzega ich ich otoczenie i jak postrzegają się sami. Brzmi to prosto i naiwnie ? Owszem. Ale najważniejsze, że działa.

Dajcie rozmówcy siebie. Pozwólcie by rozmówca zainwestował w Was czas lub / i pieniądze. Będzie Was wtedy bardziej cenił. Inwestując w kogoś ( np. zapraszając kogoś choćby na kawę ) traktujemy go z większym szacunkiem. Staramy się chronić i nie krzywdzić tego co nas trochę ( czasu, pieniędzy itd. ) kosztowało.

Autor: Vausti Veir

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Jak funkcjonować w nowym środowisku?

Już od wieku dziecięcego nieodłącznym elementem życia każdego człowieka jest funkcjonowanie w różnych grupach. Początki w nowym otoczeniu, wśród nieznanych osób zazwyczaj nie są łatwe. Jest jednak kilka prostych sposobów na to, żeby ułatwić sobie te pierwsze dni…

Gdy rozpoczynamy funkcjonowanie w nowej grupie często mamy wiele
wątpliwości.

- Wchodząc do nowej grupy… jaką postawę przyjmujecie? – pyta
Izabelle na portalu www.Familie.pl
- Ja z reguły jestem nieśmiała – wolę obserwować niż się udzielać :) – odpowiada na www.Familie.pl Derbis

Życie wymaga od nas ciągłego rozwoju, poznawania ludzi, wchodzenia w nieznane środowiska. Te nowe sytuacje kuszą, a jednocześnie wywołują duży niepokój.

Jak najlepiej i najszybciej przystosować się do funkcjonowania w nowym środowisku? Jak dodać sobie odwagi i jak najszybciej nawiązać z innymi dobry kontakt?

O opinię w tej kwestii zapytaliśmy eksperta – mgr Lenę Frankowską,
psychologa portalu www.psycholog.net.pl.

- W znanym otoczeniu wiemy czego się spodziewać, znamy reguły, ludzi i ich reakcje na nasze zachowania. Nowe środowisko natomiast jest niczym zagadka, nie wiemy co może się w nim zdarzyć, jak się zachować, jak zostać zaakceptowanym, jak się przygotować.

Z dużym niepokojem czekamy na ten dzień, wyobrażając sobie przeróżne scenariusze, odczuwamy strach, często mamy ochotę wycofać się. Warto wykorzystać ten czas na dobre przygotowanie się do nowej sytuacji, czy jest to pierwszy dzień w nowej szkole, w pracy, zmiana miejsca zamieszkania. – radzi mgr Lena Frankowska.

Przede wszystkim potrzebujemy informacji o nowym otoczeniu i panujących w nim regułach. Możemy wcześniej odwiedzić nowe miejsce, na spokojnie bez pośpiechu, rozglądnąć się, porozmawiać z napotkanymi tam osobami.

Możemy poszukać informacji na temat nowego środowiska w Internecie, w gazetach, porozmawiać ze znajomymi. Te wszystkie zdobyte informacje pozwolą nam oswoić się z nowym otoczeniem i zminimalizować nasz lęk.

- Dodatkowo warto popracować nad sferą emocji. – mówi mgr Lena Frankowska. Zadbać o właściwy wypoczynek, zrelaksować się. Uwolnić zalegające emocje w ruchu, np. spacer po parku, rower, basen.

Polecamy stosowanie afirmacji, to znaczy Wyobrażać sobie w myślach nowe środowisko, dostrzec jego zalety, zobaczyć tam siebie i to jak dobrze sobie radzimy.

Dobrze jest rozmawiać z bliskimi, znajomymi o czekających nas zmianach.
Powiedzieć zaufanym osobom o naszych lękach, poradzić się, zyskać wsparcie.
Już samo mówienie o swoich odczuciach jest kojące, porządkuje myśli i
pozwala popatrzeć na wszystko z szerszej, bardziej obiektywnej perspektywy.

Dzień przed wejściem w nowe środowisko warto spędzić miły wieczór z bliskimi osobami, by nabrać siły do zmagań z nowym wyzwaniem. Kiedy już znajdziemy się w nowym otoczeniu przypomnijmy sobie pozytywne wyobrażenia o tym miejscu, przywołajmy odczucia z chwil relaksu.

Starajmy się przybrać postawę aktywnego poszukiwania informacji, warto patrzeć, słuchać, pytać, by poznać reguły rządzące nowym miejscem. Nie zamykajmy się w sobie, bądźmy otwarci na nowe osoby. Nie od razu każdy nas polubi i zaakceptuje, ale dajmy im na to szansę!

Lena Frankowska,psycholog

Urszula Szustak-Jakóbowska, redaktor

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Sukces, czy porażka? Sam zaplanuj

Bardzo ważnym czynnikiem w procesie osiągania sukcesu jest dobry plan podzielony na etapy. Im więcej etapów mamy, tym więcej razy możemy osiągnąć sukces. Każdy zakończony etap, to jest nasz sukces. To powoduje, że nasza droga do celu jest usłana sukcesami.

Pod warunkiem, że nasz plan będzie na tyle rozsądny i na tyle realny, że będziemy mogli spokojnie realizować jego etapy.

Bo może być też tak, że ktoś narzuci sobie zbyt duże tempo, któremu nie jest w stanie podołać i każdy etap będzie osiągnięty po czasie lub co gorsza pewne elementy tego etapu zostaną pominięte jako mało ważne. Wtedy każdy etap będzie jego małą porażką. Jego droga do sukcesu będzie wtedy usłana porażkami. Wtedy podchodząc do następnego etapu będzie coraz bardziej zniechęcony. To spowoduje, iż motywacja spadnie. Jeżeli motywacja spada, to i jakość działania spada. Dlatego warto się spokojnie zastanowić, przeanalizować poszczególne etapy, aby Twoja droga do sukcesu była usłana małymi sukcesami.

Dlatego trzeba dokładnie każdy etap umiejscowić w czasie, ustalić terminy rozpoczęcia działania oraz zakończenia. Etapy mogą się zazębić, kiedy sprawdzasz, jak daleko jesteś i kiedy planujesz w ogóle całkowite zakończenie.

Oczywiście ważną sprawą jest, aby być elastycznym. Bądź elastyczny. Modyfikuj swój plan. Oczywiście nie piszę o takim modyfikowaniu, że stale odkładasz na później, bo to nie ma nic wspólnego z elastycznością.
Ale może się zdarzyć, że miałeś w tym tygodniu taki nawał zajęć, że nie zrobiłeś nic w kierunku swojego osobistego sukcesu. Nie narzucaj sobie zbyt wiele, bo się nie uda. Wykreśl ten tydzień, jakby go wcale nie było. Zmodyfikuj plan i następny zrób tak, jakby tego tygodnia nie było. Po to, żebyś mógł na końcu osiągnąć sukces. Na końcu tego etapu.

Taka elastyczność spowoduje, że będziesz unikał porażek. Lepiej jest spóźnić się dwa tygodnie z osiągnięciem swojego celu, ale osiągnąć go w pełni i drogę mieć usłaną zwycięstwami, niż za wszelką cenę dążyć do określonego celu i w ogóle go nie zrealizować. Dlatego przemyśl sobie to dokładnie i zastanów się nad zrobieniem planu. A kiedy go zrobisz, zostaw go na dwa, trzy dni. Nie myśl w ogóle o projekcie. Potem zabierz się z powrotem za niego. Popatrz na niego, jakby to był plan kogoś obcego. Zastanów się, jakie wzbudza w Tobie odczucia. Czy jest zbyt napięty, czy jest zbyt luźny? Dopracuj go.
Kiedy go weźmiesz drugi raz do ręki i zmodyfikujesz, wtedy będzie już dobry. Raz zatwierdzony nie podlega zmianie, aż go zrealizujesz. Bardzo ważne jest to, aby wyrobić w sobie nawyk realizowania celów, ponieważ jest to ostatni punkt planu.

Życzę powodzenia.

Autor: Grzegorz Łuczak

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Czy wiesz, czego naprawdę chcesz?

Żyć bez jasno określonego celu to jak jazda samochodem, bez świadomości i zastanowienia, dokąd się podróżuje. Owszem, może przez chwilę to frajda, zwłaszcza gdy podróżujesz sportowym samochodem albo limuzyną.

Na dłuższą metę jest to jednak jazda bez celu. Czasem trafia się na ciekawe miejsce, ale jeśli nie wiesz dokąd chcesz jechać, jaki jest cel Twojej podróży, może się to skończyć jedynie stratą czasu i energii.

Co takie życie ma wspólnego z prawem przyciągania?

Wbrew pozorom bardzo wiele. Gdybym wiedział o tym 2 lata temu, prawdopodobnie w tej chwili byłbym w zupełnie innym miejscu i robił coś zupełnie innego, albo to, co robię teraz, tylko byłoby to w bardziej zaawansowanej fazie, pozwalającej mi na niezależność finansową i emocjonalną.
Wtedy jednak byłem pod wrażeniem “Sekretu” i zapomniałem, że oprócz istnienia prawa przyciągania, potrzebne jest moje zaangażowanie. Wyobrażałem sobie, że wszystko pojawi się ot, tak z nieba. Wystarczy, że będę pozytywnie myślał. Najlepiej o wygranej w lotto. Książki, w których proponowano wyznaczanie celów, były dla mnie trochę sprzeczne z tym, co zobaczyłem w filmie, a potem przeczytałem w książce.

Dziś moje myślenie jest mocno odmienne.

Magnetyzm działa, jeśli wiemy, co jest celem naszego życia.

Gdybym zapytał teraz, czy wiesz, czego chcesz w życiu, co chcesz robić, jak żyć, jak brzmiałaby odpowiedź? Czy pojawiłaby się od razu, bez zastanowienia, czy potrzebne byłyby minuty, może godziny?

Ja chcę być bogata! – usłyszałem ostatnio odpowiedź, na podobne jak wyżej, zadane pytanie. Nie ma sprawy, ale tak samo myśli niemal 100% bezdomnych i bezrobotnych na całym świecie.

Pytanie: co robisz, by być człowiekiem bogatym? Nic. Chcę wygrać w lotto.

Może myślisz podobnie, że bogactwo spadnie z nieba, coś nagle się wydarzy i mnóstwo pieniędzy stanie się Twoją własnością. Nie trzeba wyznaczać żadnych celów, rozpisywać drogi dojścia na czynniki pierwsze. Po co? Jest SEKRET. Mogę wszystko przyciągnąć. Samo przyjdzie.

Tylko co? Czy wiesz, czego konkretnie chcesz? Czy może tylko chcesz być bogaty?

Jeśli wiesz, czego chcesz i myślisz o tym w każdej chwili, żyjesz tym i czujesz to tak wyraźnie całym sobą, że chwilami przeszywa Cię dreszcz, to sekret będzie działał na Twoją korzyść. Jeśli Twoja koncentracja na punkcie, do którego zmierzasz wynosi niemal 100%, to zaczną się dziać cuda.

Nie musisz od razu przestawiać swojego życia. Można robić to, co robiło się dotychczas, jeśli nie można tego ot, tak zmienić. Ale nie przeszkadza to w ciągłym koncentrowaniu się na tym, czego naprawdę chcesz. To jeden z podstawowych, jeśli nie najważniejszy warunek, by prawo przyciągania zaczęło działać i zaprowadziło Cię tam, dokąd każdego dnia biegną Twoje myśli, uczucia, pragnienia i cała Twoja istota.

Jeśli wiesz, dokąd idziesz, droga już Cię tak nie męczy, a wszystko, co się dzieje od pierwszego świadomego kroku, zaczyna działać na Twoją korzyść, świat konspiruje, by Ci się powiodło, a każdy dzień jest szansą, a nie ciężarem.

Wiesz już, czego chcesz w swoim życiu, co chcesz robić, co jest Twoją pasją i celem? Jeśli tak, cała reszta potrzebna do realizacji tego, na pewno zjawi się już niedługo.


Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Odpręż się i wykorzystaj potencjał swojego mózgu

Jeśli chcesz się dowiedzieć w jaki sposób możesz usprawnić utrwalanie wiedzy w Twoim umyśle – przeczytaj ten artykuł. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, jak zbawienny wpływ na nasz organizm a w efekcie na uczenie się ma umiejętność relaksowania się. Sprawdź, jaka jest ona ważna.

Odpręż się i wykorzystaj potencjał swojego mózgu.

Czy wiesz co zrobić, żeby Twój mózg uczył się sprawniej? Tutaj chcę zaprezentować metodę, dzięki której wykorzystasz lepiej potencjał swojego mózgu..

Bardzo ważnym w procesie uczenia się elementem jest umiejętność relaksacji. Każde napięcie obniża możliwość mózgu do zapamiętywania lub skupienia. Jeśli napięcie się przedłuża, organizm staje się coraz bardziej wyczerpany a co za tym idzie, umysł przestaje pracować efektywnie.

Relaksacja pozwala uwolnić się od stresów minionego dnia i naładować nową energią. Podczas relaksacji można wprowadzić mózg w zmienionego stanu świadomości., podczas którego mózg pracuje z większą ostrością, receptywnością, a przez to bardziej skutecznie. Jak to się dzieje? Otóż Twój mózg pracuje na trzech poziomach świadomości w zależności od działań jakie wykonujesz.

Te trzy poziomy można określić jako fale mózgowe, które widoczne są na encefalogramie. Te trzy rodzaje fal to alfa, beta i theta – odpowiadają one różnym częstotliwościom. Jeśli działasz świadomie, w tym momencie dominują fale beta – poświęcasz wtedy uwagę danej czynności np. rozmawiasz, rozmyślasz nad jakimś konkretnym problemem, lub uczysz się jak prowadzić samochód.

Kiedy jednak „odpływamy”, zaczynamy marzyć, robimy coś bez udziału uwagi, dominujące są wtedy fale alfa. Natomiast fale theta, które bardzo mocno podnoszą receptywność, rzadko występują na jawie. Jeśli jednak poświęcisz odrobinę treningu i nauczysz się wprowadzać w stan relaksacji, możesz osiągnąć dzięki niemu bardzo wysoką zdolność rozwiązywania problemów oraz zwiększenie intuicji.

Kiedy wprowadzisz swój umysł w stan zwiększonej receptywności, czyli stan alfa lub theta, po prostu ułatwisz swojemu umysłowi uczenie się. Dzięki temu zwiększysz także rozumienie i pogłębisz przyswojenie zdobytych wiadomości. W ten sposób będzie możliwe łatwiejsze odtworzenie ich w każdej sytuacji.

Do osiągania tego rodzaju stanu bardzo dobrą metodą jest Trening Autogenny Schulza, podczas którego osiągniesz stan głębokiej relaksacji przy zachowaniu pełnej świadomości.
Doktor Schulz, który jest autorem tej metody stwierdził, że w tym stanie mocy nabiera wizualizacja oraz przyspieszają procesy związane z pracą umysłu. Według Schulza, wielu jego pacjentów dokonało dzięki jego treningowi

Jeśli więc chcesz coś dobrze zapamiętać, nauczyć się, rozwiązać jakieś trudne zadanie – odpręż się, pozwól sobie odpłynąć na chwilę. Zapewniam, że będzie to czas dobrze wykorzystany.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat treningu autogennego Schulza, to zachęcam do przejrzenia książki pt. „Jak uczyć się szybko i skutecznie” Christiana Drapeau, której korzystałem pisząc ten artykuł.

Autor: Władysław Ochojski

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Wystarczy tylko czegoś mocno chcieć… NIE DZIAŁA !

Mówi się, że jeśli czegoś naprawdę mocno chcesz, to wcześniej czy później to dostaniesz. To stwierdzenie daje co prawda nadzieję i dużo pozytywnej energii, ale nie jest ono do końca prawdziwe.

Mówi się, że jeśli czegoś naprawdę mocno chcesz, to wcześniej czy później to dostaniesz. To stwierdzenie daje co prawda nadzieję i dużo pozytywnej energii, ale nie jest ono do końca prawdziwe. Powiem więcej, jego stosowanie w praktyce może być dużą przeszkodą w realizacji twoich marzeń.

Pewnie czytasz to teraz i zastanawiasz się co ja tu za brednie wygaduje. Pozwól, że ci to wyjaśnię. Jak już napewno wiesz, nasze myśli kształtują nasze życie. To o czym najwięcej myślisz pojawia się w twoim życiu. I teraz przykładowo jesteś chory więc myślisz – chce być zdrowy. Ciągle o tym myślisz, powtarzasz sobie to w głowie i masz nadzieje, że zgodnie z prawem przyciągania to otrzymasz. I masz racje – DOSTANIESZ. Tylko muszę cię zmartwić, ponieważ nadal będziesz chory! Nie zdziw się, jeśli twój stan zamiast się poprawić jeszcze bardziej się pogorszy.

“Jak to?” – zapytasz. Co robię źle, gdzie popełniam błąd? Po prostu za bardzo skupiasz się na CHCENIU. Chcę być zdrowy, bogaty, szczęśliwy, mieć nowy samochód… ale jak wiesz prawo przyciągania daje ci to na czym skupiasz swoją uwagę. Rok temu chciałeś być bogaty a więc zgodnie z twoją prośbą dalej jesteś biedny, czyli dalej CHCESZ być bogaty. Zastanawiasz się, gdzie to bogactwo? Robiłeś wszystko jak ci mówiono ale to nie działa! Otóż działa! Tylko za bardzo chciałeś. Przecież masz dokładnie to, czego chciałeś. Zamiast skupiać na pożądanym efekcie (gotówka, zdrowie, partner…) ty cały czas myślałeś  CHCĘ! w ten sposób wysyłasz sygnał NIE MAM, BRAKUJE MI…, a jak wiesz, twoje życzenie jest dla wszechświata rozkazem!

Nie myśl, że nie możesz niczego chcieć bo i tak to się nie spełni. Miej marzenia ale myśl, że to czego pragniesz masz już TERAZ. Wizualizuj sobie pożądany stan. Myśl w taki sposób, jakbyś już tej chwili był zdrowy. Chcesz założyć rodzinę – wyobrażaj sobie jak jesteś z wymarzonym partnerem i dziećmi na spacerze. Nasz umysł jest cudownym narzędziem, ale jest niedoskonały, ponieważ możesz go oszukać. Podświadomość bierze wszystkie myśli za prawdziwe! Nie widzi różnicy między fantazją a rzeczywistymi faktami.

Przykładowo masz długi, nie masz  grosza przy duszy, a chcesz żyć w dobrobycie i mieć dużo forsy. Przestań więć ciągle powtarzać “chcę być bogaty”. Stwórz wizje swojej upragnionej rzeczywistości i UWIERZ, że już to masz. Jednak twoja wiara musi być prawdziwa. Jeśli w głębi duszy będziesz uważał, że twoja wizja jest nieprawdziwa nic się nie zmieni. Nie możesz też dopuszczać sprzecznych myśli do swojej świadomości. Twoje wyobrażenie musi być tak wyraźne, żebyś czuł się tak jakbyś naprawdę tam był. Zobacz w swojej wyobraźni, jak wydajesz pieniądze, żyjesz w luksusie, cieszysz się wspaniałym zdrowiem, masz szczęśliwą rodzine… oto cała sztuka.

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Sukces to droga…

O tym jak ważne jest wyznaczanie celów słyszał chyba każdy kto się interesuje rozwojem osobistym. Twoje spisane marzenia to port do którego płyniesz. Bez nich dryfujesz na oceanie życia. Ktoś kto nie ma celu płynie ale nie wie dokąd.

O tym jak ważne jest wyznaczanie celów słyszał chyba każdy kto się interesuje rozwojem osobistym. Twoje spisane marzenia to port do którego płyniesz. Bez nich dryfujesz na oceanie życia. Ktoś kto nie ma celu płynie ale nie wie dokąd.

Oczywiście samo wyznaczenie celu nie wystarczy żebyś osiągnął swoje zamierzenia. Musisz wszystko rozplanować, podzielić na mniejsze zadania i działać. A więc krok po kroku dążysz do swojego upragnionego celu. Nawet jak spotykasz przeszkody nie poddajesz się i idziesz dalej aż w końcu ci się udaje.

Jesteś z siebie dumny, osiągnąłeś to co przed kilkoma miesiącami wydawało się niewykonalne. Masz nowy samochód, zarobiłeś 50 tys. , masz swoja firmę… (wstaw tutaj co chcesz). Czujesz się cudownie, wspaniale i po kilku dniach coś zaczyna się psuć. Twoje samopoczucie zaczyna się pogarszać i odczuwasz dziwną pustkę. Zastanawiasz się co jest nie tak ? Przecież mam to czego chciałem. Postanawiasz więc osiągnąć więcej. wyznaczasz nowy cel, osiągasz go i chwile jest fajnie ale później dalej okazuje się że coś dalej nie gra.

Powiem ci, że nie będzie grało dopóki nie zrozumiesz że najważniejsza jest DROGA do celu a nie samo osiągniecie celu. Nie chodzi mi oczywiście o to żebyś przestał spełniać marzenia i nic nie robił. Chciałbym tylko zwrócić twoją uwagę na pewną bardzo ważną kwestię.

A mianowicie że samochód, dom, partner nie dadzą ci szczęścia. Rzeczy materialne zapewniają przyjemność ale nie ma co się łudzić że po ich zdobyciu będziesz naprawdę szczęśliwy. Ale nie tędy droga. Szukaj wewnątrz a nie na zewnątrz. PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE po pierwsze możesz znaleźć tylko w SOBIE a po drugie tylko TERAZ!

Istnieje tylko boskie teraz. Wczoraj i jutro to tylko złudzenie. Prawdziwe życie toczy się w chwili obecnej. Znajdź szczęście w KAŻDYM kroku na drodze do celu. Nawet jeśli teraz twoja sytuacja cię zadowala zaakceptuj ją taką jaka jest a dopiero później zmieniaj. Nie będziesz szczęśliwy gdy osiągniesz swój cel, jeśli nie jesteś szczęśliwy TERAZ. Unikniesz wtedy rozczarowania gdy twoje marzenie się spełni.

Skoncentruj się na każdym szczeblu na drabinie do sukcesu. Nawet jeśli ma ona 100 szczebli. Bądź całym sobą tu gdzie jesteś obecnie. To co robisz teraz jest najważniejsze. Wyznaczenie celu jest potrzebne, żebyś wiedział, co masz robić. Myśląc jednak że dopiero po spełnieniu marzenia osiągniesz niebo skazujesz się na piekło teraz. Nie czekaj więc na szczęście, bo możesz się nie doczekać. Bądź szczęśliwy już teraz!

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Czy chce Ci się żyć?

Zastanawiam się, co sprawia, że ludziom chce się żyć. Oczywiście zakładając, że CHCE im się żyć. Bo niektórym być może nie chce się, a że żyją to tylko kwestia rozpędu, którego kiedyś nabrali i jeszcze nie wyhamowali. Toczą się.

Ale co sprawia, że CHCE się żyć? Co jest motorem, paliwem życia? Ty wiesz?

Ja, żyję bo chcę i coraz bardziej żyję tak jak chcę żyć. Coraz bardziej czuję swoje życie jako swoje.

Powoli, bardzo powoli zdejmuję maski, których mam bez liku na różne okazje. Gromadzę je od najmłodszych lat. Odkąd uzyskałem jako taką świadomość o co chodzi w tym życiu – według dorosłych oczywiście- robę sobię maski. Tak się już porobiło, że w pewnym momencie nie wiedziałem, kim i jaki naprawdę jestem. To udawanie ciągle kogoś innego, by dopasować się do sytuacji, do okazji, do ludzi których spotykałem, do ludzi z którymi żyję, sprawiło, że maski stały się cześcią mojego życia. Stały się mną. Taka wielowątkowa schizofrenia, społecznie akceptowana, ze względu na to, że 99% spłołeczeństwa na nią choruje, więc nie da się tego wyleczyć. Jest czymś z czym się po prostu żyje. Ciężko się z tego wyleczyć, bo to grozi wieloma niedogodnościami, często odrzuceniem, potępieniem, oceną, osądami, skazaniem na banicję, wyrzuceniem poza nawias. Jest inny niż my – mówią chorzy. NIe jest ważne, że pokazał iż można wyleczyć sie z choroby. Ważne, że może stać się wyrzutem dla tych, którym nie starcza odwagi i chęci by samemu zacząć się z masek leczyć.

Chce mi się żyć coraz bardziej, bo odkrywam jak piękne jest moje życie. Jak niebanalne, niepowtarzalne, mimo popełnianych błędów. Odkrywam, że mogę być szcześliwy sam ze sobą, odkrywając dzięki innym fundamentalną prawdę, żę szczęście to nie coś, co czerpię z zewnątrz. Szczęście to rezultat miłości, która emanuje ze mnie. To jak magiczna kuchania, w której wszyscy mogą najeść się do syta, bo wszystko, czego zapragnę, mam pod dostatkiem, mogę obdzielić tym wszytkich, którzy się pojawią. To kuchnia w której serwowana jest miłość w przeróżnej postaci. Jej źródło bije we mnie. Nik nie musi jej przynosić. NIkt nie musi nic robić, by dostać taką porcję, jaką tylko potrafi “zjeść”. Ja mam przy tym wiele radości i szczęścia.

Dlatego chcę żyć. Jeszcze czasem mam problemy , bo źródło mojej miłości mi się zapycha, ale jest coraz lepiej i to sprawia, że coraz bardziej chce mi się żyć. Myślę, że o to w życiu chodzi, by taką magiczną pełną miłości kuchnię prowadzić, gdzie każdy kto przyjdzie napełni sie miłością bez płacenia, robienia czegoś w zamian za nią, spełniania zachcianek dawcy, zmnieniania się wg wizji obdarowującego, poczucia obowiązku, że musi dać coś w zamian za miłość.

Chce mi się żyć, choć pod wieloma względami to życie dalekie jest od doskonałości. I nigdy doskonałe nie będzie. Ale za to może być pełne miłości. Takiej, kórej nigdy nie zabraknie. Takiej, która pozwoli mi być takim jakim jestem, bez całej sterty masek. Miłości, która pozwoli innym być takimi jakimi są, bez konieczności zmiany wg mojego chcenia, czy wymagania. Prawdziwa miłość nie wymaga, by inni się zmieniali. Prawdziwa miłość pozwala im być takimi, jacy są. Dlatego chce mi się żyć. Chcę żyć jak najdłużej, by jak najdłużej cieszyć się miłością.

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Strach przed nieznanym – jak sobie z nim radzić?

Gdy wspomnę pamięcią do sytuacji, w których czułam się niezadowolona, zezłoszczona, smutna, to momenty gdy ktoś nie spełnił moich oczekiwań, gdy następowały sytuacje inne od tych, które przewidywałam. Zmuszało mnie to do reorganizacji własnych planów, do zaakceptowania czegoś, co nie miało mieć miejsca.

Prosty przykład. Jedziesz samochodem i nagle pojawia się na drodze korek. Z własnych doświadczeń i dostępnych mi informacji wiem, że powoduje on niezadowolenie większości kierowców i pasażerów.

Dzieje się tak dlatego, że nowe sytuacje zmuszają do ponownej mobilizacji, co się często wiąże z dodatkowym wysiłkiem. Poza tym uświadamiają nam, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego i wszystkich kontrolować. Natomiast poczucie kontroli daje człowiekowi namiastkę władzy, bezpieczeństwa, stabilności.

Człowiek łatwo przywiązuje się do tego co znane. Strach przed nieznanym bywa dla niego gorszy od znanej, nawet beznadziejnej sytuacji. Stąd wiele osób “tkwi” latami w pracy, której nie lubi, nie zmiana szkodliwych nawyków zdrowotnych, pozostaje w szkodliwym dla siebie związku.

Są też osoby, które liczą na to, że może Coś lub Ktoś wybawi ich z obecnej sytuacji. I faktycznie sposobności do zmian na ogół pojawia się bardzo dużo, ale na nic one, jeśli się ich nie dostrzeże, nie wyciągnie po nie ręki.

Przed nami Nowy Rok. Na pewno może to być dobry okres do zmian. Osobiście uważam, że każdy dzień jest dobry do poczynienia odmiany, zwrotu w swoim życiu.

Jeśli czujesz, że denerwują Cię pojawiające się komplikacje, nowe nieoczekiwane sytuacje, to na pewno warto coś z tym zrobić. Sama pracuję nad tym, by bardziej na luzie i ze spokojem podchodzić do tego, co mi się przytrafia. Widzę u siebie postępy i wiem, że Ty również jesteś w stanie bardziej elastycznie reagować na różne okoliczności.

Nie ma sensu ograbiać siebie z radości z powodu czegoś, na co nawet nie mamy wpływu. Życie polega na ciągłych zmianach. Jest nawet takie dość żartobliwe powiedzenie: jedyne co się nie zmienia, to fakt, że wszystko się zmienia. :)

Zrozumiałam w ciągu ostatniego okresu życia, że to, co dla mnie najważniejsze to nie ustawianie wszystkiego i innych tak, bym była zadowolona i by w moim rozumieniu inni też czuli się dobrze. To jest niemożliwe do zrealizowania. Nie mam możliwości decydowania o tym, co dobre dla innych (wyjątkiem są dzieci i to w zasadzie tylko w zakresie bezpieczeństwa).

Najwłaściwsze wydaje się więc planowanie swojego i tylko swojego życia przy dopuszczeniu występowania różnych okoliczności, które będą wymagały ode mnie nowych działań, opracowania nowej strategii.

Takie podejście jest bardziej zgodne z rzeczywistością i zdecydowanie ogranicza ilość stresu i nerwów na co dzień. Koncentracja na tym, co mam do zrobienia, co ewentualnie można zrobić, gdy pojawi się nieoczekiwana sytuacja jest drogą do zdrowszego stylu życia. Zdrowszego dlatego, że ograniczamy obciążanie się myślami, przypuszczeniami (dlaczego tak się stało, czemu on mi to zrobił, czemu wszystko zawsze idzie pod prąd), które do niczego konstruktywnego nie prowadzą a są przyczyną wspomnianego stresu, zdenerwowania, co jak wiemy nie jest obojętne dla naszego organizmu.

Autorka:  Alicja Poznańska

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »