Technika białego ekranu

Widmo przyszłych wydarzeń, szczególnie tych potencjalnie niebezpiecznych, sprawia, że wiele osób odczuwa stres lub niepokój. Znasz to uczucie, jeśli niebawem zdajesz maturę lub masz w planach jakieś publiczne wystąpienie. Na ten stres przed przyszłymi wydarzeniami jest prosty sposób – technika białego ekranu.

Niektórzy są zdania, że lekki stres przed ważnym zadaniem jest potrzebny, ponieważ łatwo go zmienić w motywację do tego, aby lepiej się do niego przygotować. I coś w tym jest. Są jednak ludzie, którzy produkują taki stres, że działa on na nich destrukcyjnie i demobilizująco. Co wtedy?

Jeśli czujesz, że przyszłe wydarzenie Cię przerasta, możesz po prostu zmniejszyć wysokość obrazu tego wydarzenia, który tworzysz w wyobraźni. Wtedy to wydarzenie łatwiej będzie przeskoczyć. Możesz też skorzystać z techniki, która nazywa się techniką białego ekranu.

1. Stań tak, byś miał przed sobą kilka metrów wolnej przestrzeni. Będziesz chodził po pomieszczeniu. Wyobraź sobie przed sobą linię, która wychodzi spod Twoich stóp i biegnie przed Ciebie. Ustalmy, że jest to linia Twojej przyszłości, na której umieszczasz swoje plany, spekulacje i wszystko to, co uważasz, że się wydarzy.
2. Jakieś 2 metry przed sobą stwórz na linii ekran i wyświetl na nim obraz przyszłego wydarzenia. Tak, tak – tego wydarzenia, którym robisz sobie stres.
3. Przyjrzyj się temu wydarzeniu i zobacz, co Cię czeka. Załóż w miarę możliwości przyjemny scenariusz i wyobraź sobie, że wszystko idzie po Twojej myśli. Zobacz, jak w tej przyszłej sytuacji się zachowujesz. Wyobraź sobie, że czujesz się w niej tak, jak chcesz się czuć.
4. Wejdź w ekran, który masz przed sobą i zatrzymaj się, mówiąc do siebie: „Teraz przeżywam to doświadczenie najlepiej jak umiem”.
5. Zrób dwa kroki do przodu i wyjdź z ekranu. Zdarzenie masz już za sobą. Jak się czujesz? Jeśli nadal jeszcze odczuwasz napięcie – zrób kolejne kroki. Ekran się oddali. Spójrz za siebie i pomyśl, że to już było. Prawdopodobnie poczujesz ulgę.
6. Zejdź ze swojej wyimaginowanej linii i spójrz na to wszystko z perspektywy obiektywnego obserwatora.
7. Wróć to punktu „teraz” (czyli tam, gdzie stałeś na początku) omijając jednocześnie ekran.
8. Ponownie stań tak, by mieć go przed sobą. Spójrz na to, co Cię czeka. Prawdopodobnie stres już minął. Jeśli nie – powtórz całą procedurę kilka razy, by mieć wrażenie, że to, co Cię czeka, przeżyłeś już wiele razy.

Jedno z najbardziej ciekawych zastosowań tej techniki polega na usuwaniu lęku przed… śmiercią. Jak możesz się domyślić – stresującym wydarzeniem w przyszłości jest Twój zgon.

Powyższa technika pomogła tysiącom ludzi na całym świecie pozbyć się napięcia przez zbliżającym się wyzwaniem. Tobie też może pomóc pod jednym warunkiem – że ją wykonasz. Najlepiej zrób to teraz i sprawdź, jak działa.

Autor: Jakub Woźniak


Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Narzekanie? Nie, dziękuję

Zastanów się na chwilę jak wygląda większość Twoich rozmów ze znajomymi czy rodziną… Co mówią gdy zadajesz pytanie co u Ciebie? Dlaczego większość ludzi na tego typu pytanie zaczyna serię historii typu “to źle”, “tamto źle”, “znów nie wyszło”?

A teraz pomyśl ile jest rzeczy, które Ci nie pasują i jak często sam narzekasz.
Czy gdy bliscy znajomi zadają Ci pytanie “co u Ciebie?” – zaczynasz swój cykl narzekania?
Okoliczności na które narzekasz to rzeczy, które możesz zmienić.

Ale czy chcesz?

Na co narzekamy najczęściej?

Na:

* pracę
* partnera
* brak pieniędzy
* swoją tuszę
* wygląd
* brak czasu

Czy wiesz, że możesz przestać narzekać? Wystarczy, że wprowadzisz zmiany, które pomogą ci być ZADOWOLONYM.

Możesz zmienić pracę, doszkolić się by dostać lepszą, podnieść swoje kalifikacje. Lub zmienić partnera – albo po prostu zacząć wychodzić w więcej miejsc, by kogoś poznać. Możesz tez zacząć więcej się ruszać, jeść zdrowe rzeczy i wyeliminować słodycze. Albo skorzystać z kursów zarządzania czasem czy przejść się do dobrego stylisty (nie narzekaj, że brak Ci na to pieniędzy, gdyż możesz spróbować na wiele innych sposobów podnieść swoją wartość jako pracownik – by zarabiać więcej).
Tak naprawdę możesz osiągnać co tylko chcesz, serio – nikt nie rodzi się geniuszem, kazdy ma jakieś zdolności i tylko od nas samych zależy czy je rozwiniemy, czy będziemy popadać w lenistwo, które doprowadzi do wiecznego niezadowolenia i narzekania.
Boimy się zmian, nawet jesli mogą nam przynieść jedynie korzyści. Potrzeba wielkiej odwagi, by je wprowadzić i zmienić swoje życie.
Jeśli nie stać nas na ODWAGĘ – nie narzekajmy… to my nic nie robimy ze swoim życiem, choć możemy. Winimy świat za niesprawiedliwość losu – ale on nie jest nam nic winien, sami musimy go sobie stworzyć!
Dlatego zamiast narzekać – starajmy się poprawiać sytuację i … DZIAŁAĆ. Nie siedźmy bezczynnie – ZRÓBMY COŚ!

Autorka: Ewelina Golba

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Co potrafi nastawienie?

Co sprawia, iż kochana mamusia Twojej dziewczyny przemienia się w nieznośną teściową? Aby poznać przyczynę tego zjawiska, które niestety występuje bardzo często, musimy rozpatrzyć pewien proces, jaki zachodzi w Tobie i jaki zachodzi w teściowej.

Zacznijmy od tego jak wyglądają priorytety i cele Twoje przed ślubem. Priorytetem jest Twoja dziewczyna. Zrobiłbyś dla niej wszystko. Jesteś zakochany. Wszystko jest piękne, wszystko jest do przyjęcia, wszystko Tobie się podoba, bo jesteś zakochany. Dlatego mamusia Twojej dziewczyny jest kochana, nie widzisz żadnych jej wad. Wszystko jest w porządku. A dlaczego nie widzisz jej wad? Ponieważ ona ma też swoje priorytety i cele przed ślubem:
„Moja kochana córusia znalazła sobie faceta. Trzeba jej pomóc, nie będziemy się z nim kłócić. On w ogóle jest miły, przyjemny, zgadza się z moim zdaniem. Będzie dobrze”. Tak myśli, ponieważ chce, żeby córka wyszła za mąż. Taki jest jej cel. A Twój cel? Chcesz się ożenić z jej córką. Czyli macie wspólne cele i podobne priorytety.
A co się dzieje po weselu? Jak wyglądają priorytety i cele Twojej teraz teściowej? Skończyło już się te dobre podlizywanie. Zaczęło się życie. Trzeba ustalić kto i co ma do powiedzenia. Teściowa myśli, że powinna teraz dopilnować, aby mąż córki nie poniewierał jej kochanego dziecka.
„Muszę dopilnować, aby…”,
„Muszę dopilnować, żeby…”
I takich rzeczy jest już wiele. Ponieważ była to kochana córusia mamusi i ona nadal chce kierować jej życiem.

A jak wyglądają priorytety i cele Twoje? Ożeniłeś się po to, aby stworzyć rodzinę. Twoją rodzinę razem z Twoją żoną. Macie wspólne priorytety i wspólne cele. Chcecie w życiu coś osiągnąć. Ustalacie sobie własny system działania związany z Waszymi celami życiowymi. Chcecie być niezależni i decydować o sobie. I nie bardzo Wam pasuje, aby ktoś próbował wymuszać, albo choćby tylko sugerować pewne rzeczy, które jemu wydają się słuszne. I co się teraz stało? A stało się to, że Wasze priorytety i cele zaczęły się różnić. I to prowadzi do czego? Do zgrzytów i nieporozumień. I teraz, jeżeli razem musicie mieszkać (Wy i teściowa), to nieuchronnie prowadzi do wojny.
Jakie jest wtedy rozwiązanie? Najprostszym rozwiązaniem jest, kiedy nie musicie mieszkać z teściową. Jeżeli macie bardzo różne zdania, spotykacie się bardzo rzadko i na bardzo krótko. Jeżeli Wasze zdania nie różnią się zbytnio, spotykacie się częściej i na troszkę dłużej. Oczywiście od razu po ślubie ( w ciągu roku) pojawi się takie zjawisko, jak hierarchia. Niepisane prawo, kto decyduje, kto jest silniejszy i z czyim zdaniem należy się liczyć. To tak naprawdę występuje między Tobą a teściową. To, jaką pozycję zajmiesz od samego początku, to będzie skutkowało na resztę Twojego życia, jeśli chodzi o stosunki z Twoją teściową. Na tym przykładzie widać jak priorytety wpływają na nasze życie. Ten przykład był jaskrawy, ale wszyscy wiemy, że takie zmiany występują i nie są wcale rzadkie.

Zmierzam do tego, że takie zmiany w nastawieniu swoim lub nastawieniu innej osoby można przewidzieć. To oznacza, że można się do nich przygotować. Kiedy wchodzisz w relacje z kimś powinieneś przygotować sobie dwa scenariusze: pozytywny i negatywny. Potem w zależności jak się rozwija relacja albo rozluźniasz i zrywasz, albo zacieśniasz i wzmacniasz ją. Kiedy się w ten sposób spojrzy na relacje z kimś, to często od razu widać jak się zakończy. Mając tego świadomość możesz się przygotować.
Przedstawię przykład.
Wchodzisz w spółkę. Jeśli biznes się rozwinie, będzie wojna o kasę [ dlatego na samym początku ustal podział zysków]. Jeśli biznes upadnie, będzie wojna o to, kto poniesie koszty [dlatego na samym początku ustal, kto i za co odpowiada]. Wydaje się to oczywiste, ale ile razy zdarzyło się, że rozpoczynamy coś i w ogóle nie zastanawiamy się, co się stanie, jak to rozwinie się w jedną lub drugą stronę. Tylko potem jesteśmy zaskoczeni skutkami, które można było przewidzieć, bo wynikają z naturalnego rozwoju sytuacji.

Reasumując: nasze dążenia wymuszają nasze zachowania. Kiedy w grupie dążycie do celu, to występuje współpraca, która znika, gdy cel zostanie osiągnięty. Gdy czegoś chcesz, to godzisz się na różne zachowania osób, od których to zależy. W chwili, gdy to otrzymasz, przestajesz im pobłażać. Niby nic nowego, ale pamiętaj, że inni robią dokładnie tak samo, dlatego nie oceniaj nikogo, zanim nie poznasz jego sytuacji. Ludzie z natury chcą być dobrzy, tylko sytuacja czasem prowokuje inne zachowania.

Autor: Grzegorz Łuczak

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Dlaczego mi się nie udaje?

Stosuję różne techniki wizualizacji. Stwarzam na poziomie myśli, słów i czynów, ale nic mi się nie udaje. Staram się robić dokładnie to, o czym pisze Murphy i wielu innych, a jednak NIC albo bardzo niewiele z tego wychodzi. Dlaczego?

Jest to wspólny problem wielu ludzi. Wielu myśli, że lektura “Potęgi podświadomości” lub czegoś o zbliżonej tematyce, natychmiast uczyni z nich Cudotwórców. Ja też tak myślałem. I jakże bolesne okazało się zderzenie z rzeczywistością. Fakt, wyszło mi kilka tworów świadomości, ale to były “próby” czy podświadomość w ogóle “działa”. Pamiętam dreszcze na ciele, kiedy widziałem efekty w tej rzeczywistości.

Naturalną koleją rzeczy zabrałem się za “większe” sprawy: 6 w dużego lotka, dom, motocykl, samochód, egzotyczne podróże i mnóstwo innych rzeczy.

Mijały kolejne miesiące, a ja ciągle byłem w tym samym miejscu. Oczywiście pojawiły się: zwątpienie, złość, żal że zmarnowałem czas oraz poczucie beznadziei. I wtedy trafiłem na wskazówkę:

“Jeśli coś Ci się nie udaje, oznacza to, że problem/przeszkoda leży w Tobie”

Szukałem tej przeszkody prawie 2 lata i znalazłem. Jestem przekonany, że taką samą przeszkodę ma w sobie wielu ludzi. Ta przeszkoda nazywa się:

BŁĘDNE KOŁO CHCENIA

No tak, ale napisane jest:

“Proście, a będzie wam dane”, “Spełni się to czego chcesz”

Nie pamiętam, abym czytał o tym “jak chcieć żeby się spełniło”. Wszystkie błędy ujawniły się wtedy, kiedy przyjrzałem się procesowi “chcenia”.

Chęć posiadania, modlitwy o cokolwiek, prośby, błagania wynikają z jednej wspólnej przyczyny:

TO CZEGO CHCĘ, TEGO NIE MAM

Swoją modlitwą, myślami, słowami, czynami staram się przekonać Boga, Bóstwo, Energię Wszechświata, Maryję, Allaha, Buddę, Podświadomość lub Inną Energię, żeby mi to dała/dał.

Prosty schemat:

NIE MAM – PROSZĘ – DOSTAJĘ – DZIĘKUJĘ

Ale tak prosto niestety w życiu nie ma, dlatego że to my jesteśmy w pełni odpowiedzialni za to jak wygląda nasze życie. Warunki w jakich żyjemy, sami sobie wybraliśmy lub stworzyliśmy. Można się z tym nie zgodzić albo wierzyć w Boga, który wyznacza nam miejsce w życiu i tym samym skazuje na śmierć głodową milionów ludzi w Afryce i Azji. Bóg pewnie tego chce. To Jego plan.(ironia)

Skoro nasza prośba wynika ze świadomości BRAKU to czym będą kolejne prośby/modlitwy? Czy będą umacnianiem świadomości BRAKU ?

Jeśli umacniam stwierdzenie, np. nie mam samochodu, to nie ma szans na to, że w ten sposób kiedykolwiek dostanę auto.

Zdarza się czasem tak, że ludzi otrzymują to czego chcą, kiedy przestają się o to modlić/prosić. I tu jest rozwiązanie.

Tak długo jak prosili o np. dom, to tego domu nie mięli. Kiedy przestali się modlić o dom to nagle w “przypadkowy” sposób otrzymali mieszkanie.

Wniosek: kiedy przestaniesz swoimi prośbami/modlitwami umacniać świadomość BRAKU to zacznie się dziać to co wybrałeś/wybrałaś. Kurde, w takim razie to przeszkoda była we mnie, w sposobie myślenia, który wziął się z …. no właśnie z czego wziął się taki a nie inny sposób myślenia?

A teraz spójrzmy na mnie. Nie mam auta, domu, pieniędzy. Dlaczego nie mam? Bo to widzę.

- Nie mam plastiku, który nazywa się prawem jazdy i auta przed domem
- Nie mam kluczy do własnego mieszkania i aktu notarialnego
- Saldo konta wskazuje 2,00 złote

Upierając się, że to wszystko istnieje, w oczach wielu ludzi wyszedłbym na “dziwaka”, od którego lepiej trzymać się z dala.

Jest jednak takie miejsce, w którym mam mnóstwo pieniędzy, otacza mnie luksus i jestem szczęśliwy. To świat, którego nikt poza mną nie widzi. To wyobraźnia – świat myśli. Czy ten świat jest realny? Czy ten świat myśli naprawdę istnieje?

Mistrzowie duchowi dowiedli, że TAK.
Eksperymenty z DNA dowiodły, że TAK.
Fenomen bliźniąt dowodzi, że TAK.
Fizyczny ból, który czujemy, a który wywołuje stan psychiczny (np. hipnoza), dowodzi, że TAK.

Każdy w swoim życiu miał dziesiątki dowodów na to, że to o czym myślał, spełniało się. Działy się rzeczy, które przeczuwaliśmy, a którym nie daliśmy wiary. Ponosiliśmy konsekwencje, kiedy zaprzeczaliśmy “przeczuciu”. Czasem bardzo bolesne konsekwencje.

Wokół mamy tysiące dowodów, że to jacy jesteśmy tam w środku wpływa na to, co dzieje się w naszym życiu. I pomimo tych faktów wielu ludzi nie potrafi pokonać w życiu Wielkiej Przeszkody. Jest nią akceptacja tego, że to co stworzymy w tym niewidzialnym świecie, objawi się nie tylko naszym oczom ale wszystkim ludziom.

Wielu ludzi akceptuje fakt, że te dwa światy przenikają się, oddziałują na siebie, istnieją. Prawie każdy człowiek jest zdolny do marzeń, które powstają nigdzie indziej jak w nas samych, w naszym świecie myśli.

Ale jak zaakceptować i żyć zgodnie z prawem, że to co tworzę w świecie myśli ma wpływ na moje życie wśród innych ludzi?

Nie chcę stawiać się w roli nauczyciela. Na to pytanie trzeba samemu znaleźć odpowiedź. Są tacy, którym zabraknie całego życia, aby to zrozumieć i zaakceptować. Nie muszą. Nikt nie musi.

Akceptacja powyższego stwierdzenia ZMUSZA do zmiany sposobu myślenia, zachowania, charakteru. Wymusza całkowitą zmianę stylu dotychczasowego życia. Dosłownie wszystkiego! Burzy światopoglądy, cały “porządek” wypracowany przez religie, politykę. Burzy historię i cywilizację. I nie ma nikogo, kogo można obwinić za niepowodzenia.

Myślę, że właśnie z powodu swoich właściwości burząco – demaskujących bardzo wielu ludzi jeszcze przez długi czas będzie atakować ten styl życia. Styl życia, w którym poświęcamy czas na przyglądanie się sobie, swoim myślom, marzeniom; znajdujemy czas na pobycie samemu ze sobą w ciszy.. Ale o tym w kolejnym artykule pt. „Cisza przeszkadza koncernom”.

Autor: Artur Janikowski

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Tworzenie siebie

Czy zastanawiałeś się kiedyś co wspólnego mogą mieć ze sobą takie osoby jak Adam Małysz, Christian Dior i Albert Einstain. Oczywiscie wszyscy oni zdobyli sławę i są ludźmi sukcesu. Jest to oczywiście prawda, ale tylko częściowa.

Oni umieją i mieli odwagę zacząć robić coś, czego nie robi większość ludzi i zaraz dowiesz się o co chodzi.

Otóż, wspólny mianownik tych trzech osób to: UWAGA! – robienie tego, co sie kocha – to jest determinant ich sukcesów- również finansowych. Natomiast skutkiem tego jest wolność, oczywiście.

Czy osoby te, zajęły się swoimi dziedzinami dlatego że nie było dla nich żadnej innej alternatywy? Nie, oni dokładnie wiedzieli co chcą robić, wybrali jedną dziedzinę z wielu innych mżliwości, bo byli w stanie określić to, czego nie umie zrobić większość z nas z różnych względów. Mianowicie, potrafili opkreślić sami siebie i odpowiedzieć na pytanie: KIM JESTEM.

Zauważmy, że ludzie ci tak bardzo oddali sie swojej pasji, że cala reszta społeczeństwa określa pewne rzeczy i czynnosci używajac ich nazwisk, np. mowimy, że “ubieramy sie w Diora”. Gdy ktoś błyśnie inteligencją, wtedy nazywamy go Einstainem. Niektórzy potocznie mowią: “skoczyć Małyszem”. Co wiecej, o Adamie Małyszu mowi sie już nawet że nie skacze, a wręcz lata. I mimo tego, że nie odnosi tak spektakularnych sukcesów jak w poprzednich sezonach – to zawsze będzie sie już kojarzył wszystkim z perfekcyjnymi skokami i długimi lotami. Wniosek z tego taki, że jesteśmy tym, co robimy. A gdy robimy to, co nas uszczęśliwia i daje spełnienie – to właśnie jest wolność.

A dlaczego właściwie mamy być opłacani za to czego nie znosimy robić? Myślę, że najwyższy czas skończyć z takim podejściem do zarabiania i utrzymywania się. Dlaczegoby nie być opłacanym za bycie szczęśliwym? Życie jest po to, aby je przeżywać – zamiast próbować przetrwać, jakbyśmy byli w wiecznej niewoli.

Zatem, w czym problem? Myślę, że wśród nas nie brakuje osób odważnych i wytrwałych aby podjąć to wyzwanie. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Większość z nas po prostu nie umie się określić, bo nigdy nie zastanawialiśmy się and tym. Wychowywano nas w wierze, że praca jest tylko środkiem do zdobywania pieniędzy i nie może być niczym przyjemnym. Przy tym, pracujemy tyle, że nie zostaje nam prawie w ogóle czasu na zastanowienie się co sprawia nam przyjemność, kim chcemy być i co tak na prawdę chcemy robić w życiu. W ten właśnie sposób zostaliśmy uzależnieni od pracy za pieniądze i wyścigu szczurów.

A czy ty, drogi czytelniku, wiesz kim jesteś i co chcesz robić w życiu? To naprawde warte jest zastanowienia, bo determinuje twoją wolność.

Autorka: Katarzyna Chudzik

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Pomysły na wyzwolenie z ekonomicznej dyktatury

“Pieniądz to nowa forma niewolnictwa odróżniajaca się od starej tym, że jest bezosobowa – nie ma relacji międzyludzkiej między panem a niewolnikiem” – Lew Tołstoj
Na ten cytat natknęłam się w filmie, do oglądania którego chcę dzisiaj zaprosić.

Czy zastanawiałeś/aś sie kiedykolwiek skąd biorą się pieniądze? Wiekszość z nas odpowiedziałaby zapewne: “z mennicy państwowej”. Jest to prawda ale tylko w części. Film, o którym wspomniałam nosi tytuł: “Pieniądze jako dług” (org. “Money as debt”), trwa 47 minut i w bardzo prosty i przejrzysty sposób ukazuje mechanizm kreowania pieniędzy, sposób działania systemu finansowo-bankowego i stopień naszego “uwikłania” w ten niewolniczy system. Autorzy filmu podają również pomysły uzdrowienia lub raczej zastąpienia obecnego systemu innymi. Pojawiają się tam pomysły powrotu do systemu opartego na złocie, większej ingerencji i kontroli rządów, jak również zamiany długów na godziny pracy.

Ufam, że video rozjaśniło nieco obraz rzeczywistości, w jakiej obecnie żyjemy. Myśle, że chyba każdy po obejrzeniu tego filmu ma podobny niesmak i odczucie, mówiące cicho: “coś trzeba z tym zrobić!”. I choć, żaden sposób uzdrowienia tego systemu nie zadziała od razu i w 100 procentach, to warto jest przyjrzeć się każdemu pomysłowi, bo przecież gdzieś trzeba zacząć, a często metoda małych kroczków działa cuda… Dlatego, idę za ciosem i przedstawiam własne pomysły:

1. Jednym ze sposobów wyzwolenia się z ekonomicznej dyktatury banków i wyrwania sie hydrze wszechobecnych i często absurdalnych podatków jest na przykład wymiana barterowa. Krótko mówiąc jest to bezpośrednia wymiana towarów i usług. Biorąc pod uwagę takie wynalazki jak inetrnet można bez wiekszego problemu znaleźć partnera do takiej wymainy. Ma to tę zaletę, że korzystać z tego mogą nie tylko firmy ale i jednostki -zwykli ludzie, wszystko jest kwestią dogadania się.

2. Drugi z pomysłów wiąże się z informacjami. Jak wspominałam już wielokrotnie w moich poprzednich postach, żyjemy w epoce informacyjnej. Aktualnie, to informacja determinuje nasz byt i jakość życia. Wobec tego, proponuję przyjąć zasadę dobrowolnej opłaty za informacje, dzięki którym w naszym życiu zaszła jakaś pozytywna zmiana. Osobiście przyjęłam takie oto reguły:

*płacę ludziom, od których uzyskałam informacje pomocne w podniesieniu jakości mojego życia na dowolnej płaszczyźnie (przy czym opłata następuje już po wykorzystaniu przeze mnie tej informacji ze skutkiem pozytywnym – dzięki temu wyeliminowane są tzw. “bzdury”)

*jedyną osobą oceniającą przydatność informacji i ustalającą kwotę płatności jestem ja (dla kogoś innego ta sama informacja może okazać się bezwartościowa)

*jeśli wartościowa informacja pochodzi z nieznanego źródła, lub nie mam konatktu z autorem, wtedy wspomagam potrzebujących, np. organizację charytatywną, żebraka na ulicy, itp. (nie chodzi o to komu płacimy, ale o to, aby pobudzić przepływ gotówki, a przede wszystkim przepływ pozytywnej energii)

*nie ma żadnych limitów górnych ani dolnych w odniesieniu do płatności za informacje

Pomysł ten, podobnie jak w przypadku barteru indywidualnego, pozwala ominąć “krwiożerczy” system fiskalny, a elastyczność i brak limitów w kwestii opłat minimalizuje ryzyko wykorzystywania kogokolwiek przez kogokolwiek.

Jeśli wydaje ci się, że to nie ma szans upowrzechnienia, to proszę zwrócić uwagę chociażby na kelnerów, których zarobki w lwiej części składają się z napiwków. Innymi słowy, ta grupa zawodowa utrzymuje się prawie wyłącznie z dobrowolnie wnoszonych opłat dawanych przez obsługiwanych klientów. O ile mi wiadomo, system prawny żadnego kraju nie reguluje czegoś takiego jak napiwki. Po prostu ktoś kiedyś zaczął to robić (tzn. wynagradzać według swojej woli za coś wartościowego) i praktykuje się to do dziś.

Zacznijmy zatem “dawać napiwki” za informacje. Ja już zaczęłam…

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »

Jak podejmować skuteczne decyzje?

Skuteczni ludzie wcale nie podejmują wielu decyzji. Koncentrują się tylko na tych ważnych. Nie spieszą się też nadmiernie z ich podejmowaniem. Wiedzą, że najbardziej skomplikowana decyzja to rozstrzygnięcie pomiędzy dobrym i złym kompromisem, i nauczyli się odróżniać jeden od drugiego.

Wiedzą, że jeśli decyzja nie zostanie “obrócona w czyn”, nie jest żadną decyzją, jest co najwyżej dobrą intencją.

1. Sytuacja ogólna czy wyjątkowa?

W pierwszej kolejności osoba podejmująca decyzję zadaje sobie następujące pytania: “Czy mam do czynienia z sytuacją ogólną czy wyjątkową?”, “Czy chodzi o coś, co ma wpływ na wiele różnych zdarzeń, czy też o jednorazowe zdarzenie, z którym trzeba sobie poradzić?”. Jeśli sytuacja ma charakter ogólny, z reguły trzeba na nią zareagować. Jeśli mamy do czynienia z wyjątkiem, wystarczy zająć wobec niego jakąś postawę i potraktować go takim, jaki jest. Wszystkie zdarzenia, poza tymi naprawdę wyjątkowymi, wymagają ogólnych rozwiązań. Wymagają ustalenia reguł, polityki i zasad. Gdy zostaną stworzone właściwe zasady, wszystkie przejawy tej samej sytuacji ogólnej będą mogły być potraktowane z zastosowaniem tych samych reguł do konkretnych okoliczności. Zdarzenia naprawdę wyjątkowe powinny być traktowane indywidualnie. Dla wyjątków nie można określić reguł.

2. Charakterystyka decyzji.

Zastanawiając się nad warunkami, jakie powinna spełniać skuteczna decyzja, osoba podejmująca decyzję szuka odpowiedzi na pytania: “Jakie cele chcemy zrealizować przez naszą decyzję?”, “Jakie warunki musi spełniać decyzja, żeby była adekwatna do celu?” Przemyślenie warunków brzegowych decyzji potrzebne jest do tego, żeby wiedzieć jakie jest niezbędne minimum dla rozwiązania problemów, ale też do tego, żeby wiedzieć, kiedy z takiej decyzji zrezygnować. Każdy może podjąć złą decyzję – tak naprawdę każdemu na pewno się to kiedyś zdarzy. Nikt nie musi jednak podejmować decyzji, o której już na wstępie wiadomo, że nie spełnia warunków brzegowych.

3. Co jest słuszne.

Trzeba zacząć od tego, co jest słuszne, a nie od tego, co jest możliwe do zaakceptowania (nie mówiąc już o tym, kto ma rację), ponieważ w końcu zawsze trzeba będzie pójść na jakiś kompromis. Jeśli ktoś nie wie, co jest odpowiednie, by spełniać określone warunki brzegowe, na pewno nie potrafi też odróżnić dobrego kompromisu od złego – i skończy na tym złym. Zamartwianie się tym, co jest możliwe do zaakceptowania, o czym jednak nie mówić, by nie napotkać oporu, jest bezowocnym marnowaniem czasu. Rzeczy, którymi się ktoś zamartwia, nigdy się nie zdarzają. Sprzeciwy i trudności pojawiają się natomiast tam, gdzie nikt się ich nie spodziewał, więc nic nie osiągniemy zastanawiając się nad tym “co jest możliwe do zaakceptowania”? W procesie poszukiwania odpowiedzi na tak zadane pytanie z reguły rezygnujemy z rzeczy ważnych i tracimy szansę na znalezienie skutecznej, a tym bardziej właściwej odpowiedzi.

4. Wprowadzenie decyzji w życie.

Przekładanie decyzji na działanie jest najbardziej czasochłonne. Decyzja nie jest skuteczna, dopóki nie zostaną w niej zawarte działania, jakie trzeba w związku z nią podjąć. Tak naprawdę żadnej decyzji nie można uznać za podjętą, zanim nie zostanie przełożona na kroki do wykonania w ramach czyichś obowiązków i na czyjąś odpowiedzialność. Do tego pozostaje tylko dobrą intencją. Przekształcenie decyzji w działanie wymaga odpowiedzi na kilka różnych pytań: “Kto musi wiedzieć o tej decyzji?”, “Jakie działania należy podjąć?”, “Jak powinny one wyglądać, by ludzie, którzy mają je podjąć, mogli to zrobić?”

5. Obserwacja skutków.

Decyzje są podejmowane przez ludzi, a ludzi są omylni. W najlepszym wypadku skutki ich działania są nietrwałe. Nawet najlepsza decyzja może okazać się zła, a najbardziej skuteczna może się zdezaktualizować. Trzeba więc pamiętać o późniejszym obserwowaniu skutków podejmowanych decyzji. Aby obserwować skutki, potrzebny jest zorganizowany system informacji. Potrzebne są raporty, liczby, wykresy, jednak osobiste sprawdzenie jest najlepszym, jeśli nie jedynym sposobem na przekonanie się, czy założenia, na podstawie których została podjęta decyzja, są nadal słuszne, czy straciły już na aktualności i czy wymagają ponownego przemyślenia. Każdy powinien liczyć się z tym, że wcześniej czy później założenia stracą na aktualności, bo rzeczywistość nie pozostaje długo niezmienna.

Proces podejmowania decyzji nie może się ograniczać tylko do niewielkiej grupy osób na samym szczycie władzy w organizacji. W taki czy inny sposób dojdzie do tego, że niemal każdy ekspert w firmie będzie musiał sam podjąć jakąś decyzję lub przynajmniej odegrać aktywną, inteligentną i niezależną rolę w procesie podejmowania decyzji. Uprawniając podwładnych zajmujących odpowiedzialne stanowiska do podejmowania decyzji w znacznym stopniu wpływamy na ich zdolność do skutecznego działania.

A Ty jaką skuteczną decyzję podejmiesz dzisiaj?

Na podstawie książki  Petera F. Druckera “Myśli przewodnie Druckera”.

Autorka: Kamila Malanowicz

Kontynuuj czytanie... || Napisał dnia: 21.03.10 || Brak Komentarzy »