Nieśmiałość

Czym jest nieśmiałość? Nieśmiałość to stan, którego doświadczyła większość z nas – czasem w mniejszym, a czasem w ogromnym stopniu. Nieliczni tylko twierdza, że obce są im podobne odczucia. Czasami zadajemy sobie pytanie: czy nieśmiałość to wada czy zaleta? Jednak ja osobiście nie ujęła…
Czym jest nieśmiałość?

Nieśmiałość to stan, którego doświadczyła większość z nas – czasem w mniejszym, a czasem w ogromnym stopniu. Nieliczni tylko twierdza, że obce są im podobne odczucia.

Czasami zadajemy sobie pytanie: czy nieśmiałość to wada czy zaleta? Jednak ja osobiście nie ujęłabym tego w ten sposób, bowiem myślenie w kategoriach wada – zaleta zawiera w sobie element wartościowania. Tymczasem ten sposób myślenia nie przynosi żadnych obiektywnych ani tym bardziej subiektywnych korzyści w tej kwestii.

Nieśmiałość nie jest cechą, która przynosi jakieś szkody czy cierpienia innym. To MY cierpimy przez swą nieśmiałość. Niektórzy z nas cierpią nawet bardzo.

Skrajna postać nieśmiałości nazywana jest fobią społeczną i, o ile nieśmiałość utrudnia funkcjonowanie wśród ludzi, o tyle fobia może je całkowicie uniemożliwić.

Jakie uczucia towarzyszą nieśmiałości?

Jeśli Ty, Czytelniku, jesteś nieśmiały, to z pewnością potrafisz sam je wymienić. Jest to przede wszystkim lęk, poza tym wstyd, zakłopotanie i cała gama pokrewnych i mieszanych odczuć tego typu.

Do tego dochodzą odczucia płynące z ciała – zaczerwienienie twarzy (rumieniec), drżenie rąk, ucisk w żołądku, ściskanie w gardle, suchość w ustach. Jest to cała gama reakcji stresowych, które świadczą o tym, że przeżywanie onieśmielenia nie jest wcale przyjemne.

Jak to się dzieje, że stajemy się nieśmiali?

Czy można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie? Z pewnością nie. Są 3 możliwe wyjaśnienia:

1) geny, czyli nieśmiałość byłaby wrodzona i nie mielibyśmy na nią żadnego wpływu

2) wychowanie – staliśmy się tacy pod wpływem rodziców i innych osób z naszego otoczenia

3) i jedno i drugie.

To trzecie wyjaśnienie wydaje się najbliższe prawdy. Czasami bardzo chcemy kogoś obwinić o swoje trudności, jednak nawet najlepszym rodzicom daleko jest do ideału.

Prawdą jest również to, że przychodzimy na świat z całkiem sporym wyposażeniem genetycznym, z pewnym określonym temperamentem i wrażliwością, i to wszystko predysponuje nas do rozwijania naszych szczególnych cech osobowości, których mogą nie rozwinąć inne osoby dorastające w podobnych warunkach.

Często wpływy środowiskowe nakładają się na wrodzone predyspozycje i w ten sposób je wzmacniają kształtując określone cechy.

Nietrudno zauważyć, że można w ten sposób wspaniale się rozwijać wzmacniając już mocne strony lub coraz bardziej „kuleć” w tych miejscach, w których i tak nie jest rewelacyjnie.

Czy można coś zrobić ze swoją nieśmiałością?

Załóżmy jednak, że przyczyny powstawania nieśmiałości nie bardzo nas interesują, za to chcielibyśmy wiedzieć jak można się jej pozbyć i czy w ogóle jest to możliwe. Co do drugiego pytania to odpowiedź jest z pewnością optymistyczna – jesteśmy w stanie sporo zrobić ze swoją nieśmiałością, jednak nie każdemu z nas uda się to w tym samym stopniu.

Być może nawet wtedy gdy nauczymy się radzić sobie w większości sytuacji, pozostanie jedna lub więcej takich które nadal będą wywoływać w Tobie onieśmielenie.

Od czego zacząć?

Życie większości z nas trwa kilkadziesiąt lat. Możemy je przeżyć wierząc, że musimy pozostać takimi, jakimi zostaliśmy ukształtowani jako dzieci, możemy też dostrzec możliwość zmiany, rozwoju, ulepszania swojego życia. Musimy tylko wiedzieć czego chcemy, czego oczekujemy od życia.

Wiem z doświadczenia, że gdy naprawdę czegoś chcemy, to prędzej czy później w jakiejś formie do tego dochodzimy. Z tym zrozumieniem czego chcemy mamy jednak często problem.

Chcemy nie być nieśmiali, czyli czego chcemy tak naprawdę? Bez skrępowania wypowiadać swoje zdanie? Z łatwością załatwiać sprawy w urzędach? Poderwać chłopaka/dziewczynę? Bezproblemowo zrobić zakupy?

Spróbuj poszeregować wg stopnia trudności swoje cele. Najpierw oczywiście musisz je sprecyzować. Najlepiej na piśmie.

Cierpliwość, akceptacja

Spodziewam się Czytelniku, że poszukiwałeś już informacji na temat nieśmiałości i napotkałeś na relacje różnych osób, dotyczące sposobów na jej pokonanie. Niektóre z tych osób opowiadają jak „po prostu przełamały się” i niemal z dnia na dzień przestały być nieśmiałe.

Nie posiadam tego rodzaju doświadczeń, więc nie wiem – być może te relacje są prawdziwe w jakimś stopniu, być może tak się zdarza niektórym. Większość z nas jednak potrzebuje dużo czasu i cierpliwości, aby siebie choć troszkę zmienić.

I tu tkwi właśnie klucz do większości zmian – CIERPLIWOŚĆ. Powtarzanie wybranych zachowań. Powtarzanie tak długo, aż staną się automatyczne i przestaną sprawiać nam trudności i cierpienie. Trudno mówić Ci głośno i wyraźnie? Przećwicz to. Najpierw może być w domu, do siebie. Potem wśród ludzi. Nie musisz błyszczeć intelektem. Nie musisz być przebojowa/przebojowy.

Nieśmiałe osoby często należą do introwertyków (o ile nie są nimi zawsze) i rzadko mówią co im ślina na język przyniesie, nawet w towarzystwie bliskich sobie osób.

Powoli musimy uczyć się akceptować siebie takimi jakimi jesteśmy, razem ze swoją nieśmiałością. Po latach zmagania się ze sobą zaczynam dostrzegać, że jest to możliwe. Nie musimy znęcać się nad sobą za to, że nie mamy odwagi czegoś zrobić. Że się boimy. Mamy do tego prawo, tak jak mamy prawo do wszelkich innych uczuć. Mamy prawo się wygłupić, mamy prawo czegoś nie wiedzieć. Mamy nawet prawo niczego nie wiedzieć (choć to akurat jest praktycznie niemożliwe).

Tym czego się zazwyczaj obawiamy, są nasze własne uczucia – nasz wstyd, zakłopotanie, lęk. I to je trzeba oswoić, to je trzeba przyjąć i zaakceptować, a wtedy nie będą nam już tak bardzo dolegać. Można przyspieszyć ten proces uczestnicząc w psychoterapii, warsztatach rozwoju osobistego itp.

Czasem pomaga coś, co nie jest ściśle związane z naszym problemem – ośmielamy się i nabieramy pewności siebie zajmując się czymś, co nas interesuje na tyle, że nie myślimy o sobie tylko o tej rzeczy. Wtedy dzieje się to mimochodem, przy okazji.

Krok po kroczku…

Większość z nas nie może jednak liczyć na bezbolesne „leczenie” z nieśmiałości. Trzeba być przygotowanym na pewną dawkę cierpień i trudności. Rzecz w tym, żeby to umiejętnie dozować. Temu właśnie służy metoda „krok po kroczku”.

Zaczynamy od rzeczy najłatwiejszych, w których jest największa szansa na powodzenie. Potem podnosimy poprzeczkę. Naprawdę, nie ma innego sposobu.

Jednak ważne jest, aby w czasie takiej „autoterapii” i w ogóle, dbać o poczucie własnej wartości. Być dobrym dla siebie, tak abyśmy czuli się ważni. Mówić sobie miłe rzeczy, obdarowywać się czym możemy.

Dlaczego szczególnie mamy się o to starać? Dlatego, że gdy nam się coś nie powiedzie, musimy mieć zaplecze, które pozwoli nam się szybko podnieść.

Warto też mieć wsparcie w innych osobach. Ludzie, którzy nie doświadczyli nieśmiałości nie będą tu najlepsi.

Może zaprzyjaźnimy się z inną nieśmiałą osobą? Za pośrednictwem Internetu są organizowane spotkania nieśmiałych w różnych miastach. Warto się wybrać na któreś z nich – ci ludzie naprawdę nie gryzą, wiem, bo byłam. Są tam osoby podobne do Ciebie, z podobnymi problemami, i im też nie jest łatwo. Można się powymieniać doświadczeniami, może ktoś ma jakiś ciekawy pomysł na to jak sobie pomóc? No i będziesz się mógł/mogła poczuć swobodnie wśród podobnych ludzi, a to działa kojąco.

Jak w większości życiowych kłopotów nie ma jednego uniwersalnego sposobu ani złotego środka do zwalczania nieśmiałości. Być może Tobie pomoże coś, co nie pomogło nikomu innemu. Zachęcam więc do prób i eksperymentów, a nagrodą niech będzie większa radość życia.

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 14.07.10. || Brak komentarza || Kategorie: Psychologia

Technika białego ekranu

Widmo przyszłych wydarzeń, szczególnie tych potencjalnie niebezpiecznych, sprawia, że wiele osób odczuwa stres lub niepokój. Znasz to uczucie, jeśli niebawem zdajesz maturę lub masz w planach jakieś publiczne wystąpienie. Na ten stres przed przyszłymi wydarzeniami jest prosty sposób – technika białego ekranu.

Niektórzy są zdania, że lekki stres przed ważnym zadaniem jest potrzebny, ponieważ łatwo go zmienić w motywację do tego, aby lepiej się do niego przygotować. I coś w tym jest. Są jednak ludzie, którzy produkują taki stres, że działa on na nich destrukcyjnie i demobilizująco. Co wtedy?

Jeśli czujesz, że przyszłe wydarzenie Cię przerasta, możesz po prostu zmniejszyć wysokość obrazu tego wydarzenia, który tworzysz w wyobraźni. Wtedy to wydarzenie łatwiej będzie przeskoczyć. Możesz też skorzystać z techniki, która nazywa się techniką białego ekranu.

1. Stań tak, byś miał przed sobą kilka metrów wolnej przestrzeni. Będziesz chodził po pomieszczeniu. Wyobraź sobie przed sobą linię, która wychodzi spod Twoich stóp i biegnie przed Ciebie. Ustalmy, że jest to linia Twojej przyszłości, na której umieszczasz swoje plany, spekulacje i wszystko to, co uważasz, że się wydarzy.
2. Jakieś 2 metry przed sobą stwórz na linii ekran i wyświetl na nim obraz przyszłego wydarzenia. Tak, tak – tego wydarzenia, którym robisz sobie stres.
3. Przyjrzyj się temu wydarzeniu i zobacz, co Cię czeka. Załóż w miarę możliwości przyjemny scenariusz i wyobraź sobie, że wszystko idzie po Twojej myśli. Zobacz, jak w tej przyszłej sytuacji się zachowujesz. Wyobraź sobie, że czujesz się w niej tak, jak chcesz się czuć.
4. Wejdź w ekran, który masz przed sobą i zatrzymaj się, mówiąc do siebie: „Teraz przeżywam to doświadczenie najlepiej jak umiem”.
5. Zrób dwa kroki do przodu i wyjdź z ekranu. Zdarzenie masz już za sobą. Jak się czujesz? Jeśli nadal jeszcze odczuwasz napięcie – zrób kolejne kroki. Ekran się oddali. Spójrz za siebie i pomyśl, że to już było. Prawdopodobnie poczujesz ulgę.
6. Zejdź ze swojej wyimaginowanej linii i spójrz na to wszystko z perspektywy obiektywnego obserwatora.
7. Wróć to punktu „teraz” (czyli tam, gdzie stałeś na początku) omijając jednocześnie ekran.
8. Ponownie stań tak, by mieć go przed sobą. Spójrz na to, co Cię czeka. Prawdopodobnie stres już minął. Jeśli nie – powtórz całą procedurę kilka razy, by mieć wrażenie, że to, co Cię czeka, przeżyłeś już wiele razy.

Jedno z najbardziej ciekawych zastosowań tej techniki polega na usuwaniu lęku przed… śmiercią. Jak możesz się domyślić – stresującym wydarzeniem w przyszłości jest Twój zgon.

Powyższa technika pomogła tysiącom ludzi na całym świecie pozbyć się napięcia przez zbliżającym się wyzwaniem. Tobie też może pomóc pod jednym warunkiem – że ją wykonasz. Najlepiej zrób to teraz i sprawdź, jak działa.

Autor: Jakub Woźniak


Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Rozwój osobisty

Narzekanie? Nie, dziękuję

Zastanów się na chwilę jak wygląda większość Twoich rozmów ze znajomymi czy rodziną… Co mówią gdy zadajesz pytanie co u Ciebie? Dlaczego większość ludzi na tego typu pytanie zaczyna serię historii typu “to źle”, “tamto źle”, “znów nie wyszło”?

A teraz pomyśl ile jest rzeczy, które Ci nie pasują i jak często sam narzekasz.
Czy gdy bliscy znajomi zadają Ci pytanie “co u Ciebie?” – zaczynasz swój cykl narzekania?
Okoliczności na które narzekasz to rzeczy, które możesz zmienić.

Ale czy chcesz?

Na co narzekamy najczęściej?

Na:

* pracę
* partnera
* brak pieniędzy
* swoją tuszę
* wygląd
* brak czasu

Czy wiesz, że możesz przestać narzekać? Wystarczy, że wprowadzisz zmiany, które pomogą ci być ZADOWOLONYM.

Możesz zmienić pracę, doszkolić się by dostać lepszą, podnieść swoje kalifikacje. Lub zmienić partnera – albo po prostu zacząć wychodzić w więcej miejsc, by kogoś poznać. Możesz tez zacząć więcej się ruszać, jeść zdrowe rzeczy i wyeliminować słodycze. Albo skorzystać z kursów zarządzania czasem czy przejść się do dobrego stylisty (nie narzekaj, że brak Ci na to pieniędzy, gdyż możesz spróbować na wiele innych sposobów podnieść swoją wartość jako pracownik – by zarabiać więcej).
Tak naprawdę możesz osiągnać co tylko chcesz, serio – nikt nie rodzi się geniuszem, kazdy ma jakieś zdolności i tylko od nas samych zależy czy je rozwiniemy, czy będziemy popadać w lenistwo, które doprowadzi do wiecznego niezadowolenia i narzekania.
Boimy się zmian, nawet jesli mogą nam przynieść jedynie korzyści. Potrzeba wielkiej odwagi, by je wprowadzić i zmienić swoje życie.
Jeśli nie stać nas na ODWAGĘ – nie narzekajmy… to my nic nie robimy ze swoim życiem, choć możemy. Winimy świat za niesprawiedliwość losu – ale on nie jest nam nic winien, sami musimy go sobie stworzyć!
Dlatego zamiast narzekać – starajmy się poprawiać sytuację i … DZIAŁAĆ. Nie siedźmy bezczynnie – ZRÓBMY COŚ!

Autorka: Ewelina Golba

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Rozwój osobisty

Psychologia rozwiązywania konfliktów

Psychologia konfliktu jest systemem założeń, pojęć i twierdzeń dotyczących społecznej natury konfliktu, jego kontekstu, przyczyn, przebiegu i konsekwencji dla porządku społecznego.

Psychologia  konfliktu jest systemem założeń, pojęć i twierdzeń dotyczących społecznej natury konfliktu, jego kontekstu, przyczyn, przebiegu i konsekwencji dla porządku społecznego. Większość istniejących teorii konfliktu jedynie w niewielkiej części wyczerpuje tę definicję, koncentrując się bądź to przede wszystkim na przyczynach, bądź przebiegu, bądź konsekwencjach konfliktu. W większości tych teorii niejasność dotyczy przede wszystkim natury konfliktu.

Przepis na konflikt nie jest jednak trudny. Wystarczą cztery składniki.

1) Na początku dochodzi do jakiegoś zdarzenia, które wymyka nam się spod kontroli. Staje się naszym udziałem coś nieoczekiwanego. Coś czego, mówiąc krótko, sobie nie życzymy.

2) W rezultacie powyższego zdarzenia tracimy nad sobą kontrolę, Owo wspomniane coś wytrąca nas z równowagi i burzy nasz spokój.

3) Utrata kontroli pozbawia nas poczucia niezależności i wyzwala w nas lęk.

4) Lęk wywołuje złość.  Złość niemniej jest tak na prawdę tylko psychiczną kompensatą utraty kontroli nad wspomnianym zdarzeniem.

Istnieją tylko dwie możliwości naszej reakcji na stres. Jak mawia pewne brytyjskie przysłowie : Istnieją tylko dwa sposoby lądowania. Można samolot spokojnie posadzić na ziemi, lub go rozbić. To samo, jeśli chodzi o konflikty. Jeżeli panujemy nad naszym podejściem do kłótni i sporów – możemy skutecznie im zapobiegać. Jeżeli jednak tracimy nad sobą w złości kontrolę – będą naszymi częstymi towarzyszami w kontaktach interpersonalnych.

Konfliktom można zapobiegać w bardzo prosty sposób. Większość bowiem konfliktów wynika niestety z trywialnego faktu, że ludzie wzajemnie siebie nie słuchają.

Słuchaj więc swoich rozmówców. Kieruj się w owym słuchaniu i dyskusji bardziej próbą zaspokojenia i dopieszczenia czyjegoś ego niż konkretnym problemem danej osoby. Szczególnie jeśli ów problem – co zdarza się najczęściej – jest problemem błahym i wyolbrzymionym.

Staraj się w trakcie dyskusji stosować parafrazy i okazywać empatię, aby uściślić problem  rozmówcy i pokazać, że go słuchacie, rozumiecie i chcecie okazać mu współczucie.

Przekształćcie sposób w jaki sam siebie postrzega. Dopieśćie swojego rozmówcę. Pozbawcie go kompleksów. Jeżeli zależy Wam na waszym rozmówcy, postarajcie się aby zyskał dzięki rozmowie z Wami lepszy obraz samego siebie. Można dokonać tego bardzo łatwo. Mówicie mniej więcej tak “Podziwiam to ,że zachowałeś spokój w takiej trudnej sytuacji” , albo ” Naprawdę mocno podziwiam Twoją cierpliwość”

Te proste stwierdzenia mają magiczną moc uruchamiają bowiem bardzo potężny mechanizm psychologiczny nazwany przez psychologów prawem wewnętrznej spójności.  Zasugerowane rozmówcy prze Was  tezy sprawią, że rozmówca poczuje się zmuszony postępować zgodnie ze swoim wizerunkiem, który mu stworzyliście bowiem podbudowuje on jego ego.  Nie ma co się oszukiwać. Ludzie mają wrodzoną potrzebę postępowania zgodnie z tym jak postrzega ich ich otoczenie i jak postrzegają się sami. Brzmi to prosto i naiwnie ? Owszem. Ale najważniejsze, że działa.

Dajcie rozmówcy siebie. Pozwólcie by rozmówca zainwestował w Was czas lub / i pieniądze. Będzie Was wtedy bardziej cenił. Inwestując w kogoś ( np. zapraszając kogoś choćby na kawę ) traktujemy go z większym szacunkiem. Staramy się chronić i nie krzywdzić tego co nas trochę ( czasu, pieniędzy itd. ) kosztowało.

Autor: Vausti Veir

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Psychologia

Jak funkcjonować w nowym środowisku?

Już od wieku dziecięcego nieodłącznym elementem życia każdego człowieka jest funkcjonowanie w różnych grupach. Początki w nowym otoczeniu, wśród nieznanych osób zazwyczaj nie są łatwe. Jest jednak kilka prostych sposobów na to, żeby ułatwić sobie te pierwsze dni…

Gdy rozpoczynamy funkcjonowanie w nowej grupie często mamy wiele
wątpliwości.

- Wchodząc do nowej grupy… jaką postawę przyjmujecie? – pyta
Izabelle na portalu www.Familie.pl
- Ja z reguły jestem nieśmiała – wolę obserwować niż się udzielać :) – odpowiada na www.Familie.pl Derbis

Życie wymaga od nas ciągłego rozwoju, poznawania ludzi, wchodzenia w nieznane środowiska. Te nowe sytuacje kuszą, a jednocześnie wywołują duży niepokój.

Jak najlepiej i najszybciej przystosować się do funkcjonowania w nowym środowisku? Jak dodać sobie odwagi i jak najszybciej nawiązać z innymi dobry kontakt?

O opinię w tej kwestii zapytaliśmy eksperta – mgr Lenę Frankowską,
psychologa portalu www.psycholog.net.pl.

- W znanym otoczeniu wiemy czego się spodziewać, znamy reguły, ludzi i ich reakcje na nasze zachowania. Nowe środowisko natomiast jest niczym zagadka, nie wiemy co może się w nim zdarzyć, jak się zachować, jak zostać zaakceptowanym, jak się przygotować.

Z dużym niepokojem czekamy na ten dzień, wyobrażając sobie przeróżne scenariusze, odczuwamy strach, często mamy ochotę wycofać się. Warto wykorzystać ten czas na dobre przygotowanie się do nowej sytuacji, czy jest to pierwszy dzień w nowej szkole, w pracy, zmiana miejsca zamieszkania. – radzi mgr Lena Frankowska.

Przede wszystkim potrzebujemy informacji o nowym otoczeniu i panujących w nim regułach. Możemy wcześniej odwiedzić nowe miejsce, na spokojnie bez pośpiechu, rozglądnąć się, porozmawiać z napotkanymi tam osobami.

Możemy poszukać informacji na temat nowego środowiska w Internecie, w gazetach, porozmawiać ze znajomymi. Te wszystkie zdobyte informacje pozwolą nam oswoić się z nowym otoczeniem i zminimalizować nasz lęk.

- Dodatkowo warto popracować nad sferą emocji. – mówi mgr Lena Frankowska. Zadbać o właściwy wypoczynek, zrelaksować się. Uwolnić zalegające emocje w ruchu, np. spacer po parku, rower, basen.

Polecamy stosowanie afirmacji, to znaczy Wyobrażać sobie w myślach nowe środowisko, dostrzec jego zalety, zobaczyć tam siebie i to jak dobrze sobie radzimy.

Dobrze jest rozmawiać z bliskimi, znajomymi o czekających nas zmianach.
Powiedzieć zaufanym osobom o naszych lękach, poradzić się, zyskać wsparcie.
Już samo mówienie o swoich odczuciach jest kojące, porządkuje myśli i
pozwala popatrzeć na wszystko z szerszej, bardziej obiektywnej perspektywy.

Dzień przed wejściem w nowe środowisko warto spędzić miły wieczór z bliskimi osobami, by nabrać siły do zmagań z nowym wyzwaniem. Kiedy już znajdziemy się w nowym otoczeniu przypomnijmy sobie pozytywne wyobrażenia o tym miejscu, przywołajmy odczucia z chwil relaksu.

Starajmy się przybrać postawę aktywnego poszukiwania informacji, warto patrzeć, słuchać, pytać, by poznać reguły rządzące nowym miejscem. Nie zamykajmy się w sobie, bądźmy otwarci na nowe osoby. Nie od razu każdy nas polubi i zaakceptuje, ale dajmy im na to szansę!

Lena Frankowska,psycholog

Urszula Szustak-Jakóbowska, redaktor

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Psychologia

“The sekret”- pierwszym krokiem do sukcesu

Jeżeli chcesz, żeby te prawo zaczęło działać na Twoją korzyść, musisz zmienić myślenie na pozytywne.
Prawo Przyciągania to nie magiczne zaklęcia czy ezoteryczne moce — to czysto naukowe zasady, kierujące Wszechświatem.

Może Twoje dotychczasowe życie nie było usłane różami. Może większość Twoich marzeń nie została zrealizowana. Może pragniesz dla siebie czegoś więcej. Na pewno uda Ci się zdobyć wszystko, czego potrzebujesz, i urzeczywistnić swoje najśmielsze plany. Twoim sprzymierzeńcem na drodze do sukcesu będzie Prawo Przyciągania. Tę tajemniczą siłę ludzkość zna od tysiącleci, jednak korzystanie z jej mocy przez wiele wieków zarezerwowane było dla wybranych. Dziś również Ty otrzymujesz zaproszenie do tego elitarnego grona.

Prawo Przyciągania to nie magiczne zaklęcia czy ezoteryczne moce — to czysto naukowe zasady, kierujące Wszechświatem. Zasady, które możesz zacząć wykorzystywać do własnych celów. W tej książce znajdziesz sprawdzone sposoby stosowania w praktyce owej niezwykłej siły, która pomoże Ci urzeczywistnić wszystkie Twoje plany.

Dostajesz to, czego chcesz, więc skoro wiecznie mówisz że Ci się nie uda – z pewnością Ci się nie uda. Wiem, że kontrolowanie myśli jest na początku bardzo trudne, ale uwierz mi, że płyną z tego same korzyści.

Pomyślność, szczęście, bogactwo to cele, które możesz osiągnąć bez wielkiego wysiłku. Wystarczy, byś pokonał wszelkie szkodliwe myśli i wyobrażenia stojące im na przeszkodzie. Pozwól, by w Twym umyśle rozkwitły wszystkie pozytywne idee i zamiary, którym sprzyja Prawo Przyciągania. Przeczytaj z uwagą tę książkę, zaakceptuj zawartą w niej wiedzę, postaraj się zastosować do podanych w niej wskazówek i przekonaj się na własnej skórze, co znaczy być człowiekiem sukcesu”.Napisz co sądzisz o tym.

Autor: Krzysztof Pajor

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Pozytywne myślenie

Co potrafi nastawienie?

Co sprawia, iż kochana mamusia Twojej dziewczyny przemienia się w nieznośną teściową? Aby poznać przyczynę tego zjawiska, które niestety występuje bardzo często, musimy rozpatrzyć pewien proces, jaki zachodzi w Tobie i jaki zachodzi w teściowej.

Zacznijmy od tego jak wyglądają priorytety i cele Twoje przed ślubem. Priorytetem jest Twoja dziewczyna. Zrobiłbyś dla niej wszystko. Jesteś zakochany. Wszystko jest piękne, wszystko jest do przyjęcia, wszystko Tobie się podoba, bo jesteś zakochany. Dlatego mamusia Twojej dziewczyny jest kochana, nie widzisz żadnych jej wad. Wszystko jest w porządku. A dlaczego nie widzisz jej wad? Ponieważ ona ma też swoje priorytety i cele przed ślubem:
„Moja kochana córusia znalazła sobie faceta. Trzeba jej pomóc, nie będziemy się z nim kłócić. On w ogóle jest miły, przyjemny, zgadza się z moim zdaniem. Będzie dobrze”. Tak myśli, ponieważ chce, żeby córka wyszła za mąż. Taki jest jej cel. A Twój cel? Chcesz się ożenić z jej córką. Czyli macie wspólne cele i podobne priorytety.
A co się dzieje po weselu? Jak wyglądają priorytety i cele Twojej teraz teściowej? Skończyło już się te dobre podlizywanie. Zaczęło się życie. Trzeba ustalić kto i co ma do powiedzenia. Teściowa myśli, że powinna teraz dopilnować, aby mąż córki nie poniewierał jej kochanego dziecka.
„Muszę dopilnować, aby…”,
„Muszę dopilnować, żeby…”
I takich rzeczy jest już wiele. Ponieważ była to kochana córusia mamusi i ona nadal chce kierować jej życiem.

A jak wyglądają priorytety i cele Twoje? Ożeniłeś się po to, aby stworzyć rodzinę. Twoją rodzinę razem z Twoją żoną. Macie wspólne priorytety i wspólne cele. Chcecie w życiu coś osiągnąć. Ustalacie sobie własny system działania związany z Waszymi celami życiowymi. Chcecie być niezależni i decydować o sobie. I nie bardzo Wam pasuje, aby ktoś próbował wymuszać, albo choćby tylko sugerować pewne rzeczy, które jemu wydają się słuszne. I co się teraz stało? A stało się to, że Wasze priorytety i cele zaczęły się różnić. I to prowadzi do czego? Do zgrzytów i nieporozumień. I teraz, jeżeli razem musicie mieszkać (Wy i teściowa), to nieuchronnie prowadzi do wojny.
Jakie jest wtedy rozwiązanie? Najprostszym rozwiązaniem jest, kiedy nie musicie mieszkać z teściową. Jeżeli macie bardzo różne zdania, spotykacie się bardzo rzadko i na bardzo krótko. Jeżeli Wasze zdania nie różnią się zbytnio, spotykacie się częściej i na troszkę dłużej. Oczywiście od razu po ślubie ( w ciągu roku) pojawi się takie zjawisko, jak hierarchia. Niepisane prawo, kto decyduje, kto jest silniejszy i z czyim zdaniem należy się liczyć. To tak naprawdę występuje między Tobą a teściową. To, jaką pozycję zajmiesz od samego początku, to będzie skutkowało na resztę Twojego życia, jeśli chodzi o stosunki z Twoją teściową. Na tym przykładzie widać jak priorytety wpływają na nasze życie. Ten przykład był jaskrawy, ale wszyscy wiemy, że takie zmiany występują i nie są wcale rzadkie.

Zmierzam do tego, że takie zmiany w nastawieniu swoim lub nastawieniu innej osoby można przewidzieć. To oznacza, że można się do nich przygotować. Kiedy wchodzisz w relacje z kimś powinieneś przygotować sobie dwa scenariusze: pozytywny i negatywny. Potem w zależności jak się rozwija relacja albo rozluźniasz i zrywasz, albo zacieśniasz i wzmacniasz ją. Kiedy się w ten sposób spojrzy na relacje z kimś, to często od razu widać jak się zakończy. Mając tego świadomość możesz się przygotować.
Przedstawię przykład.
Wchodzisz w spółkę. Jeśli biznes się rozwinie, będzie wojna o kasę [ dlatego na samym początku ustal podział zysków]. Jeśli biznes upadnie, będzie wojna o to, kto poniesie koszty [dlatego na samym początku ustal, kto i za co odpowiada]. Wydaje się to oczywiste, ale ile razy zdarzyło się, że rozpoczynamy coś i w ogóle nie zastanawiamy się, co się stanie, jak to rozwinie się w jedną lub drugą stronę. Tylko potem jesteśmy zaskoczeni skutkami, które można było przewidzieć, bo wynikają z naturalnego rozwoju sytuacji.

Reasumując: nasze dążenia wymuszają nasze zachowania. Kiedy w grupie dążycie do celu, to występuje współpraca, która znika, gdy cel zostanie osiągnięty. Gdy czegoś chcesz, to godzisz się na różne zachowania osób, od których to zależy. W chwili, gdy to otrzymasz, przestajesz im pobłażać. Niby nic nowego, ale pamiętaj, że inni robią dokładnie tak samo, dlatego nie oceniaj nikogo, zanim nie poznasz jego sytuacji. Ludzie z natury chcą być dobrzy, tylko sytuacja czasem prowokuje inne zachowania.

Autor: Grzegorz Łuczak

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Rozwój osobisty

Sukces, czy porażka? Sam zaplanuj

Bardzo ważnym czynnikiem w procesie osiągania sukcesu jest dobry plan podzielony na etapy. Im więcej etapów mamy, tym więcej razy możemy osiągnąć sukces. Każdy zakończony etap, to jest nasz sukces. To powoduje, że nasza droga do celu jest usłana sukcesami.

Pod warunkiem, że nasz plan będzie na tyle rozsądny i na tyle realny, że będziemy mogli spokojnie realizować jego etapy.

Bo może być też tak, że ktoś narzuci sobie zbyt duże tempo, któremu nie jest w stanie podołać i każdy etap będzie osiągnięty po czasie lub co gorsza pewne elementy tego etapu zostaną pominięte jako mało ważne. Wtedy każdy etap będzie jego małą porażką. Jego droga do sukcesu będzie wtedy usłana porażkami. Wtedy podchodząc do następnego etapu będzie coraz bardziej zniechęcony. To spowoduje, iż motywacja spadnie. Jeżeli motywacja spada, to i jakość działania spada. Dlatego warto się spokojnie zastanowić, przeanalizować poszczególne etapy, aby Twoja droga do sukcesu była usłana małymi sukcesami.

Dlatego trzeba dokładnie każdy etap umiejscowić w czasie, ustalić terminy rozpoczęcia działania oraz zakończenia. Etapy mogą się zazębić, kiedy sprawdzasz, jak daleko jesteś i kiedy planujesz w ogóle całkowite zakończenie.

Oczywiście ważną sprawą jest, aby być elastycznym. Bądź elastyczny. Modyfikuj swój plan. Oczywiście nie piszę o takim modyfikowaniu, że stale odkładasz na później, bo to nie ma nic wspólnego z elastycznością.
Ale może się zdarzyć, że miałeś w tym tygodniu taki nawał zajęć, że nie zrobiłeś nic w kierunku swojego osobistego sukcesu. Nie narzucaj sobie zbyt wiele, bo się nie uda. Wykreśl ten tydzień, jakby go wcale nie było. Zmodyfikuj plan i następny zrób tak, jakby tego tygodnia nie było. Po to, żebyś mógł na końcu osiągnąć sukces. Na końcu tego etapu.

Taka elastyczność spowoduje, że będziesz unikał porażek. Lepiej jest spóźnić się dwa tygodnie z osiągnięciem swojego celu, ale osiągnąć go w pełni i drogę mieć usłaną zwycięstwami, niż za wszelką cenę dążyć do określonego celu i w ogóle go nie zrealizować. Dlatego przemyśl sobie to dokładnie i zastanów się nad zrobieniem planu. A kiedy go zrobisz, zostaw go na dwa, trzy dni. Nie myśl w ogóle o projekcie. Potem zabierz się z powrotem za niego. Popatrz na niego, jakby to był plan kogoś obcego. Zastanów się, jakie wzbudza w Tobie odczucia. Czy jest zbyt napięty, czy jest zbyt luźny? Dopracuj go.
Kiedy go weźmiesz drugi raz do ręki i zmodyfikujesz, wtedy będzie już dobry. Raz zatwierdzony nie podlega zmianie, aż go zrealizujesz. Bardzo ważne jest to, aby wyrobić w sobie nawyk realizowania celów, ponieważ jest to ostatni punkt planu.

Życzę powodzenia.

Autor: Grzegorz Łuczak

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Psychologia

Zawody przyszłości

Eksperci Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) w projekcie „Foresight kadr nowoczesnej gospodarki” oszacowali kierunki rozwój rynku pracy na przestrzeni najbliższych 10-20 lat.

Najtrudniejsza do przewidzenia trendów jest branża IT, gdyż występują tam dość szybkie i rewolucyjne zmiany. Na podstawie bieżących problemów, z jakimi borykają się użytkownicy komputerów i Internetu, można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że nastąpi jeszcze większa specjalizacja i oddzielenie twórcy rozwiązań od dostawcy usług. Wydaje się to być naturalną konsekwencją specjalizacji postępującej w każdym zawodzie, gdyż innych kompetencji oczekuje się od projektanta (przede wszystkim kreatywności) a innych od wdrożeniowca (precyzji i umiejętności przekładania pomysłów projektanta w konkretne rozwiązania). Minie więc czas ogłoszeń o pracę, w których firmy poszukiwały 2 albo 3 w 1, co tak bardzo oburzało informatyków. Zmianę taką wymusi sam rynek i postępująca technologia.

W związku z coraz bardziej problematycznym zjawiskiem ochrony praw autorskich w sieci, rozwój zawodu takiego jak broker praw własności intelektualnej jest kwestią bardzo nieodległej przyszłości. Podobnie natłok informacji, przekazywanych coraz częściej na nośnikach elektronicznych wymusi pojawienie się takiego zawodu jak archiwista, już nie tradycyjnego księgozbioru, ale informacji zapisywanych na nowoczesnych nośnikach. W związku z chaosem informacyjnym pojawi się zapotrzebowanie także na inne zawody, klasyfikujące ten chaos i ułatwiające poruszanie się po nim, takie jak na przykład broker informacji, specjalista od klasyfikowania treści czy audytor wiarygodności informacji. Rozwiną się i zyskają na znaczeniu już funkcjonujące „internetowe” zawody, takie jak SEO manager (specjalista od pozycjonowania), traffic manager (śledzący ruch na witrynach internetowych), content manager (od zarządzania treścią na stronach www), e-mail channel specialist (do strategii komunikacji za pomocą poczy e-mail), ethical hacker (wyszukujący słabe punkty w sieci i opracowujący zabezpieczenia do nich).

Zalew informacji, polityka long life learning (nauki przez całe życie), tendencja rynkowa idąca w kierunku zaniku pracy etatowej na rzecz samozatrudnienia spowoduje rozwój usług edukacyjnych, doradczych i wspierających rozwój osobisty przez Internet. Wchodzimy w erę e-coachów, e-szkoleń, e-trenerów, e-psychologów. Zyska na znaczeniu także zawód doradcy zawodowego, który stanie się niezbędny by móc szybko odnaleźć się i zaadaptować do ewoluującego rynku pracy.

Wraz z coraz większą technicyzacją wszystkiego i coraz większym stopniem skomplikowania urządzeń już nikt niczego nie będzie umiał sobie naprawić we własnym zakresie. Wzrośnie więc na znaczeniu zawód doradcy i opiekuna klienta, bo będzie on potrzebował coraz większego wsparcia we wszystkim. Nasili się obserwowane już od dłuższego czasu przejście pracowników ze sfery produkcji (nowoczesne technologie eliminujące pracę rąk ludzkich) do zawodów w obszarze obsługi klienta właśnie.

Autorka: Angelika Śniegocka

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Praca

Dlaczego mi się nie udaje?

Stosuję różne techniki wizualizacji. Stwarzam na poziomie myśli, słów i czynów, ale nic mi się nie udaje. Staram się robić dokładnie to, o czym pisze Murphy i wielu innych, a jednak NIC albo bardzo niewiele z tego wychodzi. Dlaczego?

Jest to wspólny problem wielu ludzi. Wielu myśli, że lektura “Potęgi podświadomości” lub czegoś o zbliżonej tematyce, natychmiast uczyni z nich Cudotwórców. Ja też tak myślałem. I jakże bolesne okazało się zderzenie z rzeczywistością. Fakt, wyszło mi kilka tworów świadomości, ale to były “próby” czy podświadomość w ogóle “działa”. Pamiętam dreszcze na ciele, kiedy widziałem efekty w tej rzeczywistości.

Naturalną koleją rzeczy zabrałem się za “większe” sprawy: 6 w dużego lotka, dom, motocykl, samochód, egzotyczne podróże i mnóstwo innych rzeczy.

Mijały kolejne miesiące, a ja ciągle byłem w tym samym miejscu. Oczywiście pojawiły się: zwątpienie, złość, żal że zmarnowałem czas oraz poczucie beznadziei. I wtedy trafiłem na wskazówkę:

“Jeśli coś Ci się nie udaje, oznacza to, że problem/przeszkoda leży w Tobie”

Szukałem tej przeszkody prawie 2 lata i znalazłem. Jestem przekonany, że taką samą przeszkodę ma w sobie wielu ludzi. Ta przeszkoda nazywa się:

BŁĘDNE KOŁO CHCENIA

No tak, ale napisane jest:

“Proście, a będzie wam dane”, “Spełni się to czego chcesz”

Nie pamiętam, abym czytał o tym “jak chcieć żeby się spełniło”. Wszystkie błędy ujawniły się wtedy, kiedy przyjrzałem się procesowi “chcenia”.

Chęć posiadania, modlitwy o cokolwiek, prośby, błagania wynikają z jednej wspólnej przyczyny:

TO CZEGO CHCĘ, TEGO NIE MAM

Swoją modlitwą, myślami, słowami, czynami staram się przekonać Boga, Bóstwo, Energię Wszechświata, Maryję, Allaha, Buddę, Podświadomość lub Inną Energię, żeby mi to dała/dał.

Prosty schemat:

NIE MAM – PROSZĘ – DOSTAJĘ – DZIĘKUJĘ

Ale tak prosto niestety w życiu nie ma, dlatego że to my jesteśmy w pełni odpowiedzialni za to jak wygląda nasze życie. Warunki w jakich żyjemy, sami sobie wybraliśmy lub stworzyliśmy. Można się z tym nie zgodzić albo wierzyć w Boga, który wyznacza nam miejsce w życiu i tym samym skazuje na śmierć głodową milionów ludzi w Afryce i Azji. Bóg pewnie tego chce. To Jego plan.(ironia)

Skoro nasza prośba wynika ze świadomości BRAKU to czym będą kolejne prośby/modlitwy? Czy będą umacnianiem świadomości BRAKU ?

Jeśli umacniam stwierdzenie, np. nie mam samochodu, to nie ma szans na to, że w ten sposób kiedykolwiek dostanę auto.

Zdarza się czasem tak, że ludzi otrzymują to czego chcą, kiedy przestają się o to modlić/prosić. I tu jest rozwiązanie.

Tak długo jak prosili o np. dom, to tego domu nie mięli. Kiedy przestali się modlić o dom to nagle w “przypadkowy” sposób otrzymali mieszkanie.

Wniosek: kiedy przestaniesz swoimi prośbami/modlitwami umacniać świadomość BRAKU to zacznie się dziać to co wybrałeś/wybrałaś. Kurde, w takim razie to przeszkoda była we mnie, w sposobie myślenia, który wziął się z …. no właśnie z czego wziął się taki a nie inny sposób myślenia?

A teraz spójrzmy na mnie. Nie mam auta, domu, pieniędzy. Dlaczego nie mam? Bo to widzę.

- Nie mam plastiku, który nazywa się prawem jazdy i auta przed domem
- Nie mam kluczy do własnego mieszkania i aktu notarialnego
- Saldo konta wskazuje 2,00 złote

Upierając się, że to wszystko istnieje, w oczach wielu ludzi wyszedłbym na “dziwaka”, od którego lepiej trzymać się z dala.

Jest jednak takie miejsce, w którym mam mnóstwo pieniędzy, otacza mnie luksus i jestem szczęśliwy. To świat, którego nikt poza mną nie widzi. To wyobraźnia – świat myśli. Czy ten świat jest realny? Czy ten świat myśli naprawdę istnieje?

Mistrzowie duchowi dowiedli, że TAK.
Eksperymenty z DNA dowiodły, że TAK.
Fenomen bliźniąt dowodzi, że TAK.
Fizyczny ból, który czujemy, a który wywołuje stan psychiczny (np. hipnoza), dowodzi, że TAK.

Każdy w swoim życiu miał dziesiątki dowodów na to, że to o czym myślał, spełniało się. Działy się rzeczy, które przeczuwaliśmy, a którym nie daliśmy wiary. Ponosiliśmy konsekwencje, kiedy zaprzeczaliśmy “przeczuciu”. Czasem bardzo bolesne konsekwencje.

Wokół mamy tysiące dowodów, że to jacy jesteśmy tam w środku wpływa na to, co dzieje się w naszym życiu. I pomimo tych faktów wielu ludzi nie potrafi pokonać w życiu Wielkiej Przeszkody. Jest nią akceptacja tego, że to co stworzymy w tym niewidzialnym świecie, objawi się nie tylko naszym oczom ale wszystkim ludziom.

Wielu ludzi akceptuje fakt, że te dwa światy przenikają się, oddziałują na siebie, istnieją. Prawie każdy człowiek jest zdolny do marzeń, które powstają nigdzie indziej jak w nas samych, w naszym świecie myśli.

Ale jak zaakceptować i żyć zgodnie z prawem, że to co tworzę w świecie myśli ma wpływ na moje życie wśród innych ludzi?

Nie chcę stawiać się w roli nauczyciela. Na to pytanie trzeba samemu znaleźć odpowiedź. Są tacy, którym zabraknie całego życia, aby to zrozumieć i zaakceptować. Nie muszą. Nikt nie musi.

Akceptacja powyższego stwierdzenia ZMUSZA do zmiany sposobu myślenia, zachowania, charakteru. Wymusza całkowitą zmianę stylu dotychczasowego życia. Dosłownie wszystkiego! Burzy światopoglądy, cały “porządek” wypracowany przez religie, politykę. Burzy historię i cywilizację. I nie ma nikogo, kogo można obwinić za niepowodzenia.

Myślę, że właśnie z powodu swoich właściwości burząco – demaskujących bardzo wielu ludzi jeszcze przez długi czas będzie atakować ten styl życia. Styl życia, w którym poświęcamy czas na przyglądanie się sobie, swoim myślom, marzeniom; znajdujemy czas na pobycie samemu ze sobą w ciszy.. Ale o tym w kolejnym artykule pt. „Cisza przeszkadza koncernom”.

Autor: Artur Janikowski

Kontynuuj czytanie » || Napisal dnia: 21.03.10. || Brak komentarza || Kategorie: Rozwój osobisty